Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Lech z jednym napastnikiem. Nowi dopiero dojrzewają

włącz .

Do tej pory martwiliśmy się słabością Lecha w defensywie. Było tak źle, że na środek obrony, z powodu braków kadrowych, trzeba było kierować pomocnika Łukasza Trałkę. Teraz się przekonujemy, że sytuacja w ataku wcale nie jest lepsza. Mamy tam tylko jednego wartościowego napastnika – Christiana Gytkjaera. Próby odkurzenia Nicki’ego Bille nie udają się. Choć Duńczyk w samej końcówce meczu pucharowego wykorzystał kontrę, to kilka dni później był najsłabszym zawodnikiem na boisku.

W poprzednim sezonie Lech był w podobnej sytuacji. Nie miał kto strzelać bramek, a kibice głośno domagali się sprowadzenia do klubu napastnika. Zatrudnienie Nenada Bjelcy wszystko zmieniło. Okazało się, że Lech ma dwóch całkiem dobrych snajperów. Robak i Kownacki szybko odzyskali formę i skuteczność, a sytuacja miała się poprawić, gdy do zdrowia wróci Bille. Zadziwiająco szybkie postępy czynił Paweł Tomczyk.

Teraz znów jest źle. Robaka i „Kownasia” nie ma już w klubie, do Lecha trafił Christian Gytkjaer, który jednak dopiero zapowiada się na skutecznego napastnika, jeżeli uda mu się potwierdzić to, co prezentował w lidze norweskiej. Natomiast jego rodak Bille gra tak źle, że nadzieje, iż Bjelica zdoła przywrócić mu formę i skuteczność, wydają się bardzo naiwne. Prędzej złapie kolejny uraz, a jest na nie wyjątkowo podatny, niż zacznie strzelać gole. Nadzieja w wychowankach, ale na nich musimy chwilę poczekać. „Kownaś” niezwykle szybko się rozwinął, kolejni gracze dopiero nam dojrzewają.

Paweł Tomczyk strzeli kiedyś dla Lecha mnóstwo goli, teraz jednak, wzorem Roberta Gumnego, łapie doświadczenie w Podbeskidziu. Ma tam spędzić cały sezon, ale jeśli wystąpi taka konieczność, Lech ściągnie go już zimą. Z drużyną trenuje Dawid Kurminowski, zapowiadający się na klasycznego łowcę bramek. Szkoda, że w futbolu niczego nie można przyspieszyć: ani powrotu do dyspozycji Bille, ani rozwoju młodych graczy. Wydaje się jednak, że z młodych napastników Lech wcześniej będzie miał korzyści niż z Duńczyka. Póki co nadzieja w drugim Duńczyku. Jego transfer mógłby się zacząć spłacać już w czwartek. W klubie jest też Rakels, który nie tylko nie jest klasycznym napastnikiem, ale szuka dyspozycji sprzed kilku lat.