Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Ratownik Dariusz Dudka

włącz .

Dzień przed meczem eliminacyjnym Ligi Europy ekipa Lecha Poznań udała się do Norwegii. Nadzieje na dobry wynik i dalszą dobrą postawę w pucharach są duże, bo klub dokonał rekordowych transferów, wzmocnił skład jak nigdy w historii. Jednocześnie ściągnął z rezerw i zgłosił do gry 34-letniego weterana Dariusza Dudkę, by mieć zabezpieczenie w defensywie, którą osłabił zamiast wzmocnić.

Latem Lech stracił trzech podstawowych obrońców. Niedawno do Dynama Kijów przeszedł Tomasz Kędziora, piłkarz niezastąpiony, który przez cały sezon opuścił tylko jedno spotkanie, gdy musiał odcierpieć za żółte kartki. Za rekordową kwotę 6 milionów euro piłkarzem Southampton został Jan Bednarek. Do ligi rosyjskiej trafił, po wypełnieniu kontraktu, Maciej Wilusz.

Lech niemal od razu sprowadził z Ferencvarosu Budapeszt Emira Dilavera. To prawy obrońca, który jednak z konieczności grał w pierwszej rundzie eliminacji do Ligi Europy na środku defensywy. Ratunkiem na prawej stronie był powrót z wypożyczenia młodziutkiego Roberta Gumnego. Lech pozyskał też z ligi słowackiej Argentyńczyka Vernona De Marco i niedawnego gracza Osasuny Czarnogórca Nikolę Vujadinovicia. Obaj jednak grać jeszcze nie mogą. De Marco natychmiast złapał uraz i leczy się do dziś. Vujadinović potrzebuje kilku tygodni, by dojść do formy po letniej przerwie.

W meczu z Haugesund wzmocniony kadrowo Lech będzie miał defensywę skleconą naprędce. Dopóki zdrowi są Nielsen i Kostewycz, mają pewne miejsce w składzie. Trener Bjelica może partnerem Duńczyka uczynić awaryjnie Łukasza Trałkę. Może też posłać tam Dilavera, który miał problemy ze zdrowiem, ale już doszedł do siebie. Gdyby na to się zdecydował, na boku znów wystąpiłby 19-letni Gumny. W odwodzie pozostawałby Dudka. 65-krotny reprezentant kraju ma za sobą długą i ciekawą karierę, grę w lidze francuskiej, hiszpańskiej i angielskiej, ale to zamierzchła przeszłość. Z Lechem związał się zadziwiająco długim kontraktem. Ostatni jego rok miał wypełnić w drużynie rezerw, służąc młodzieży radami, dzieląc się bogatym doświadczeniem. Okazuje się jednak, że pozbawionemu solidnej defensywy Lechowi może się przydać także w występach międzynarodowych.

Sytuacja drużyny wróci do normy dopiero gdy De Marco odzyska zdrowie i formę, a to może potrwać jeszcze długo, bo dolegliwości mięśniowe nie ustępują z dnia na dzień nie pozostawiając śladu. Być może jeszcze dłużej trzeba będzie czekać na Vujadinovicia. Klub przymierza się do sprowadzenia jeszcze jednego defensora, tym razem – jak wieść niesie – z ligi polskiej. Na wejście tego gracza do drużyny nie trzeba byłoby czekać tygodniami.