Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Macedończycy przetestują nowego Kolejorza

włącz .

Widmo blamażu krąży nad Lechem. Tak chyba będzie już zawsze, gdy na wczesnym etapie przystąpi do pucharowej rywalizacji i przyjdzie mu zmierzyć się anonimowym klubem z peryferii europejskiego futbolu. Nawet gdy w kolejnych sezonach unikniemy kompromitacji, nigdy nie zapomnimy Litwinów i Islandczyków. Tak jest i teraz, gdy trzeba rywalizować z drużyną z Macedonii. Wiadomo, która ekipa jest mocniejsza, ale mamy dobrą pamięć.

Już sama wyprawa ekipy FC Pelister do Poznania dużo mówi o organizacyjnych możliwościach macedońskiego klubu. Trasę z południa Europy do Poznania drużyna miała pokonać rejsowymi samolotami, z przesiadkami w słoweńskiej Lublanie i w Warszawie. Połączenie do Polski wypadło z rozkładu, więc trzeba się było ratować rejsem przez Niemcy. W grę wchodziło podzielenie ekipy na trzy grupy i lot z różnych portów, ostatecznie wszystkim udało się wejść do samolotu we Frankfurcie. W poznańskim hotelu goście zameldowali się po 18-godzinnej podróży, na szczęście dwa dni przed meczem.

Macedończycy byli oczarowani stadionem. Trener Naci Sensoy mówił nawet, że to nie stadion, ale prawdziwa arena. Podkreślał też, a potwierdzili to piłkarze FC Pelister, Goce Todorowski i Martin Kowaczew, że Lech jest zdecydowanym faworytem. Polski futbol jest na topie, polska liga jest bez porównania silniejsza od macedońskiej. To wcale nie znaczy, że goście stoją na straconej pozycji. Nie poddadzą się przed meczem. Zamierzają walczyć o jak najkorzystniejszy wynik, czyli taki, który o niczym jeszcze nie zadecyduje, pozwolić kontynuować rywalizację w spotkaniu rewanżowym. Trener Sensoy wspomniał nawet o macedońskiej waleczności i o charakterystycznym dla byłej Jugosławii duchu futbolu.

Macedońska drużyna wywalczyła puchar swego kraju. Jest doświadczona, ma w składzie wielu zawodników co najmniej 30-letnich. Z pewnością nie podejmie z Lechem otwartej walki. Raczej postawi na solidną obronę, ale będzie też chciała wykorzystać szybkość swoich zawodników ofensywnych. Trzeba się więc będzie zabezpieczyć przed kontratakami, co nie przyjdzie łatwo w sytuacji, gdy Lech dokonał wielu transferów, ale nie zdążył jeszcze skompletować defensywy. Odszedł Wilusz, nie ma Bednarka, uraz złapał De Marco. Na środku pozostał Nielsen. Wydaje się, że trener Bjelica zestawi defensywę tak, jak w piątkowym sparingu przeciwko mistrzowi Izraela. Dilaver zagra na środku z Nielsenem, na prawej stronie pokaże się Gumny, na lewej Kostewycz. Na środku obrony może też awaryjnie zagrać Trałka.

Kilku piłkarzy Lecha nie może grać, ale to nie znaczy, że trenerowi Bjelicy wyczerpały się warianty zestawienia drużyny. Teraz ma z czego wybierać, a szczególnie imponująco prezentuje się linia środkowa. Gajos jest już zdrowy, w pełnej dyspozycji znajduje się też Trałka, w odwodzie jest też Tetteh. Na skrzydłach mogą zagrać Barkroth, Makuszewski, Jevtić, Situm, Jóźwiak, Radut. Na „dziesiątce” do dyspozycji jest Majewski, jest to też ulubiona pozycja Jevticia. W ataku trener może postawić na Bille, ma też ciągle Robaka, a o jakości jego postawy na treningach i aktualnej dyspozycji wypowiada się w superlatywach. Wydaje się więc, że kogokolwiek by Bjelica nie wybrał, skład będzie solidny. Forma i zgranie drużyny, która ma za sobą dopiero kilkanaście dni treningu, jest jednak niewiadomą.

Mecz przy ul. Bułgarskiej rozpocznie się o godzinie 20.45. Mimo rekordowo tanich biletów, nie będzie licznej widowni. Prawdopodobnie na trybunach pojawi się kilkanaście tysięcy kibiców. Być może byłoby ich więcej, gdyby spotkanie rozpoczęło się wcześniej. Transmisja LechTV zacznie się jeszcze później – z godzinnym poślizgiem, by uprzywilejować tych, co wybiorą się na stadion. Rewanż odbędzie się po tygodniu.