Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Nowi piłkarze Lecha gotowi do gry, choć nie wszyscy

włącz .

Nenad Bjelica nie chciał trafić w eliminacjach do Ligi Europy na drużynę z Bałkanów, ale skoro już się to stało, to cieszy się, że rywal też nie znajduje się w trakcie rozgrywek. – Nie wiemy, jak zagra FK Palister, ale i tak wszystko zależy od nas – jak zastosujemy pressing, czy będziemy grali wystarczająco szybko, by zaskoczyć przeciwnika i pokazać, że mamy wyższe umiejętności – mówi trener Kolejorza.

Spośród nowych zawodników będzie miał do dyspozycji Situma, Dilavera, Barkrotha. Di Marco zmaga się z urazem, a Rakels nie został zgłoszony do UEFA, bo Anglicy do tej nie przysłali jego certyfikatu.Christian Gytkjaer w środę podpisał kontrakt, lecz formalnie piłkarzem Lecha będzie od soboty. Kontuzjowany jest Pawłowski, o którym zresztą mówi się, że może z Lecha odejść. Nie jest natomiast wykluczona gra Robaka. Zwalczył chorobę i zdaniem trenera pracował bardzo dobrze, nie było z nim żadnych problemów. Nie można wykluczyć, że właśnie on, a nie Nicki Bille zagra w tym spotkaniu. Trałka i Gajos wyleczyli urazy, ale nie wiadomo, czy do czwartku wyzdrowieje Radut, choć i bez niego skład jest wystarczająco szeroki.

Darko Jevtić, którzy dobrze zna bałkański futbol niewiele może powiedzieć o klasie przeciwnika. Nie spodziewa się, by była to mocniejsza drużyna niż FK Sarajewo, z którym Lech się zwycięsko mierzył, bo to był mistrz swego kraju, a Pelister zajął w swej lidze dopiero czwarte miejsce. Więcej na temat rywala może powiedzieć Nenad Bjelica, który obejrzał kilka jego spotkań. – To typowa bałkańska drużyna. Mają kilku szybkich zawodników – mówi. Analiza przedmeczowa z udziałem piłkarzy Lecha odbędzie się dopiero w dzień meczu, wcześniej mają się oni koncentrować tylko na sobie.

Trener jest zadowolony z pracy, jaką ostatnio wykonała drużyna, z aktualnej formy. Większa rywalizacja służy piłkarzom. Lech ma więcej jakości niż FK Palister, ale musi to jeszcze pokazać. Bjelica nie pamięta pucharowych blamaży Lecha, słyszał jednak o nich. Nie boi się powtórki?  – My też mieliśmy swój Stjarnan. Dwa tygodnie temu w Warszawie – przypomina. Mecz z Macedończykami, póki co, nie cieszy się wielkim zainteresowaniem kibiców. Na stadionie można się spodziewać ok. 12 tysięcy osób.