Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Skala trudności wielka. Czy trener Kolejorza sprosta?

włącz .

Przed trenerem Lecha wyzwanie, przed jakim staje niewielu trenerów. Otrzymując drużynę w dużym stopniu zmienioną musi pomyślnie przebrnąć przez rundy eliminacyjne do Ligi Europy i udanie zainaugurować rozgrywki ligowe. Jeśli mu się to powiedzie, trzeba będzie aż do grudnia godzić europejskie puchary z ligą. Wszystko to w sytuacji, gdy na przygotowania do sezonu czasu jest śmiesznie mało. Tylko dużej klasy fachowiec sobie z tym poradzi.

Nie wiemy, jakich argumentów użył trener Nenad Bjelica przekonując zarząd Lecha do uprawiania awanturniczej polityki transferowej. Klub zachowuje się tak, jak chyba nigdy do tej pory. W roku 2008 radykalne i umiejętne wzmacnianie zespołu przełożyło się na sukcesy z tego okresu – Puchar Polski, a potem mistrzostwo, a drużyna demonstrowała grę, do jakiej zawsze już będziemy tęsknić, miała też charakter pozwalający odwracać losy rywalizacji w ostatnich minutach. Jeżeli obecne, bynajmniej jeszcze nie zakończone pozyskiwanie nowych graczy przyniesie podobne skutki, kibice Lecha będą mieli powód do dumy.

Trener Kolejorza szybko spotkał się z uznaniem, gdy ofensywnie nastawiona, ale i świetna w defensywie drużyna seriami wysoko wygrywała, nie traciła bramek. Pod koniec sezonu okazało się niestety, że Bjelica nie do końca panował nad szatnią. Konflikty, które ujawniły się na finiszu rozgrywek, podobno trwały od dłuższego czasu. Drużyna wykazała mentalną słabość, do najważniejszych meczów właściwie nie przystępowała, nawet prowadząc i mając mecz w garści gubiła pewność siebie, gdy przeciwnik postawił się i energiczniej przystępował do odrabiania strat. W rezultacie nie było trofeów, więc sezon trzeba zaczynać tuż po zakończeniu poprzedniego.

Właśnie ten fakt jest teraz największym utrudnieniem w przygotowaniu drużyny. Musi być ona gotowa do pięciomiesięcznej walki, do rozgrywania w tym czasie meczów co kilka dni. To wymaga, nawet gdy szeroki pozwala na stosowanie rotacji, żelaznej kondycji, której nie wypracuje się w kilka, czy nawet kilkanaście dni. Już w czwartek trzeba będzie wykazać się świeżością, by nie skompromitować się w starciu z ekipą z Macedonii. Jak odkrywczo mówią piłkarze, w europejskich pucharach nie ma słabych drużyn. Zanim Lech odniósł największe pucharowe sukcesy, o mało nie odpadł w starciu z Interem Baku. Wniosków nikt nie wyciągnął, dlatego nadeszła litewska kompromitacja, ale i to nikogo w klubie do niczego nie przekonało, więc ten sam trener i ta sama drużyna zaliczyli blamaż islandzki.

Trener twierdzi, że przygotowanie Lecha do sezonu, budowanie formy nie zakończyło się w Opalenicy. Będzie trwało nawet w trakcie pucharowych eliminacji. Ciekawe, jak sobie z tym poradzi, a łatwo nie będzie. Stworzenie zespołu potrafiącego przebrnąć przed cztery rundy eliminacyjne to duży wyczyn. Dwie pierwsze nie wydają się trudne, także w trzeciej Lech będzie rozstawiony, ale potem żarty się skończą. Kto wie, czy nie przyjdzie walczyć z klubem z którejś z renomowanych, solidnych lig. Wszystko to równolegle z rozgrywkami ligowymi, w których na straty na starcie nie można sobie pozwolić, bo punkty nie będą dzielone i wiosną może zabraknąć czasu na gonienie czołówki.

To jeszcze nie koniec wyzwań, przed jakimi staje trener. Musi zbudować zupełnie nową drużynę, wpisać w nią siedmiu-ośmiu nowych zawodników. Już dziś do Lecha dołączyło pięciu (zakładając, że umowa z Rakelsem zostanie sfinalizowana). Ma ich być jeszcze kilku, bo tylko pomoc Lecha prezentuje się solidnie, jak chyba nigdy dotąd, obrona nie jest nawet skompletowana, a napastników niebawem stracimy. Wszyscy już wiemy, że próba dostania się do fazy grupowej europejskich rozgrywek bez dobrego ataku to najlepszy sposób na jeszcze jedną klęskę i zmarnowanie roku.

Sparing przeciwko Hepoelowi Beer Szewa napawa optymizmem. Zmęczona treningami drużyna poradziła sobie, była skuteczna, wysoko wygrała, choć mistrz Izraela wcale nie był piłkarsko słabszy. Zobaczyliśmy tylko dwóch nowych piłkarzy. Dilavera trudno ocenić, bo nie grał na swojej pozycji. Nie jest to jednak zawodnik o finezyjnej technice i zimnej krwi. Jest za to silny, szybko podejmuje najłatwiejsze decyzje – ratuje zespół wybijaniem piłki na uwolnienie. Natomiast Situm to gracz klasowy i z całą pewnością zapewni Lechowi dużo jakości w grze. Czekamy na możliwość poznania walorów innych graczy, także tych, którzy do Poznania dopiero przyjadą. O jednym z nich zrobiło się tak głośno, że nie zdziwimy się, gdy ktoś nam go podbierze oferując lepszy kontrakt.