Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Udany sparing. Lech ograł mistrza Izraela

włącz .

Lech Poznań – Hapoel Beer Szewa 3:0. To był jedyny letni sparing Kolejorza. Zagrał w eksperymentalnym składzie, z dwoma niedawno pozyskanymi zawodnikami – Mario Situmem, grającym na lewym skrzydle i Emirem Dilaverem ustawionym na stoperze. Przeciwnik, który wygrał w swojej lidze rozgrywki z wielką przewagą i sposobi się do eliminacji Ligi Mistrzów został w klasyczny sposób wypunktowany.

W całym spotkaniu przewagę w posiadaniu piłki miał płynnie, swobodnie grający zespół z Izraela. Był jednak bardzo nieskuteczny, zawodził w decydujących momentach, nie ma też dobrej obrony. Zaczął spotkanie bardzo dobrze, starał się zamknąć Lecha na jego połowie, trudno mu było odebrać piłkę. Zawodnikiem tego klubu jest Maor Melikson, niegdyś piłkarz Wisły Kraków, potem Valenciennes. Dopiero po 4 minutach Lech odzyskał piłkę i od razu zdobył gola. Po faulu z prawej strony boiska rzut wolny wykonał Jevtić, a lot piłki zmienił Robert Gumny.

Obrazu gry to nie zmieniło. Hapoel sprawnie rozgrywał piłkę, a Lech po jej przechwyceniu organizował szybkie ataki. Jeszcze w pierwszej połowie podwyższył wynik, znów po stałym fragmencie. Rzut rożny wykonał Jevtić, lot piłki przedłużył Nicki Bille, a Lasse Nielsen z bliska skierował ją do bramki. Był to więc duński gol. Zespół z Izraela nadal szedł do przodu, ale groźnych sytuacji nie tworzył. Putnocki raz po raz łapał lub wybijał piłkę po dośrodkowaniach. Po Lechu było widać brak świeżości, co nie dziwi po kilku dniach intensywnych treningów.

Nie przeszkodziło to w zdobyciu w drugiej połowie jeszcze jednego gola, znów z udziałem bardzo dobrze grającego na prawej obronie Roberta Gumnego. Otrzymał piłkę od Makuszewskiego, posłał ją na drugą stronę pola karnego, do Situma. Ten spokojnie przyjął i oddał mierzony strzał. Mogło paść więcej bramek, gdyby po kontrach Makuszewski i Kostewycz celniej podawali, albo gdyby Bille nadążał za szybkimi akcjami skrzydłowych. Dobre okazje miał też Hapoel. Po jednej z jego akcji Lechowi dopisało szczęście – piłka dwukrotnie odbijała się od słupka.

Pod koniec meczu na boisko weszła młodzież – Formella, Jóźwiak, Wasielewski, Serafin. Nie odstawali od starszych kolegów i od renomowanego przeciwnika. Dilavera ocenić trudno, bo grał nie na swojej pozycji. Zbyt często ratował się wybijaniem na oślep, ale błędów nie popełniał, to solidny piłkarz. Situm próbował dryblować, nie zawsze udanie, celnie podawał do kolegów, próbował strzelać. Grał oszczędnie, nie przyspieszał akcji tak, jak po drugiej stronie boiska Makuszewski. Najsolidniejszy w drużynie był nowy kapitan – Abdul Aziz Tetteh.

Skład Lecha:  Matus Putnocky (46. Jasmin Burić) - Robert Gumny (79. Marcin Wasielewski), Emir Dilaver, Lasse Nielsen, Volodymyr Kostevych - Abdul Aziz Tetteh, Radosław Majewski (67. Mihai Radut), Darko Jevtić - Maciej Makuszewski, Nicki Bille (72. Kamil Jóźwiak), Mario Situm (72. Dariusz Formella)