Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Niepokojąca cisza. Doczekamy się transferów?

włącz .

Duże rozczarowanie może przeżyć Nenad Bjelica, gdy na pierwszym treningu zobaczy swoich podopiecznych. Dzięki powrotowi z wypożyczeń młodych piłkarzy liczba tych, co rozpoczną przygotowania do nowego sezonu może być wystarczająca, ale wartość drużyny dramatycznie spadnie. Pozostało kilka dni do wyjazdu na zgrupowanie, jest więc trochę czasu na przeprowadzenie transferów, ale z Bułgarskiej nie płyną dobre wieści. Nie płyną żadne.

Jedyną pocieszającą informacją, jeszcze oficjalnie nie potwierdzoną, jest pozyskanie na następny sezon Macieja Makuszewskiego. Piłkarz był tylko wypożyczony z Lechii Gdańsk, a Lechowi zależało na zatrzymaniu go w Poznaniu. Nenad Bjelica był zadowolony z jego gry, kibice też go chwalili za występy w niektórych spotkaniach (dobrze spisał się w dwóch ostatnich). Miał jednak okresy gry bardzo słabej, gdy był niewidoczny, rzadko znajdował się przy piłce, psuł wszystko, co możliwe. W przeszłości w Lechu grali dużo lepsi skrzydłowi.

Zdekompletowała się Lechowa defensywa. Klub pozyskał wprawdzie Dilavera, ale stracił Kędziorę (być może na zawsze), Bednarka (być może tylko do końca turnieju Euro 2017). Z klubem definitywnie pożegnał się Wilusz. Jedynym środkowym obrońcą jest teraz – nie licząc Dariusza Dudki, którego jednak trzeba traktować jako opcję ratunkową – Lasse Nielsen. Na pozycji stopera może awaryjnie zagrać Łukasz Trałka. Niektórzy przewidują, że odejdzie z klubu latem, jest to jednak mało prawdopodobne. Piłkarsko prezentuje się solidnie, zaakceptował też utratę kapitańskiej opaski.

Duże problemy Lech ma też w ataku. Kownacki raczej zmieni klub, choć wystawianie go w pierwszym składzie w meczach przeciwko drużynom z solidną, silną fizyczną defensywą nie przysłużyło mu się. Swoją postawą w maju prawdopodobnie zniechęcił kilku potencjalnych nabywców. Gdy wchodził do pierwszej drużyny można było wierzyć, że Lech doczeka się gwiazdy formatu Lewandowskiego. Piłkarz chce zmienić ligę, ale Lechowi trudno będzie zarobić na nim więcej niż 3 miliony euro. Raczej stracony jest Robak. Bjelica nie sprawia wrażenia człowieka łatwo zapominającego brak szacunku dla jego osoby, zadowalającego się karą finansową nałożoną na piłkarza. Robak też nie chce tu zostać. Lechowi pozostanie więc tylko Nicki Bille, o ile będzie zdrowy. Szansy w innym klubie prawdopodobnie poszuka Pawłowski.

Przyjście Nenada Bjelicy wiele przy Bułgarskiej zmieniło. Choć trudno uzyskany wynik sportowy uznać za w pełni satysfakcjonujący, a porażka w finale Pucharu Polski to jedna z historycznych klęsk klubu, to trzeba przyznać, że odmienił grę Kolejorza, poprowadził go do serii zwycięstw, a jeżeli nawet popełniał błędy taktyczne i personalne, to z kilku piłkarzy wydobył to, co najlepsze. Trener wydaje się też mieć przemożny wpływ na dokonywane transfery. Niewątpliwie właśnie on stoi za jedynym, jaki został do tej pory przeprowadzony, bo Dilaver to jego były podopieczny. Czy możemy się teraz spodziewać masowego napływu piłkarzy z Bałkanów?

Z nieoficjalnych informacji wynika, że Lech wyselekcjonował grupę graczy, których chce do siebie sprowadzić. Zwłoka w ich pozyskiwaniu, gdy czasu na budowę nowej drużyny jest tak mało, wydaje się temu przeczyć. Być może w pierwszym pucharowym spotkaniu, już za dwa tygodnie, zobaczymy taką drużynę: Putnocky – Dilaver, Nielsen, Trałka, Kostewycz – Gajos, Tetteh – Radut, Majewski, Jevtić – Bille. Zmienników można byłoby upatrywać we wracającej z wypożyczeń młodzieży. Trudno powiedzieć, że to zespół solidny i wyrównany. Całe szczęście, że na tym etapie nie trzeba walczyć z klasowym przeciwnikiem, choć pamiętamy, że Lecha pokonać może każdy.