Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Lech Poznań w budowie

włącz .

Nietypowa sytuacja w Poznaniu. Sezon ciągle trwa, sprawa tytułu mistrzowskiego formalnie przesądzona nie została, ale ludzie bardziej interesują się Lechem przyszłym niż tym obecnym. To wynik przykrych kibicowskich doznań nie tylko w ostatnim okresie. Nawarstwiły się rozczarowania z lat ubiegłych. Wszyscy chcą wierzyć, że obecny trener stworzy drużynę, do której nie tylko on będzie mógł mieć pełne zaufanie.

Przed trenerem i ludźmi decydującymi o przyszłości drużyny trudny okres. Wszystko wskazuje, że Lechowi uda się dostać do europejskich pucharów. Nie dojdzie do tego tylko wtedy, gdy Jagiellonia lub Lechia sprzątnie Legii sprzed nosa mistrzostwo kraju, co jest teoretycznie możliwe, ale w praktyce nieprawdopodobne. Po niedzielnym meczu piłkarze rozjadą się na urlopy, ale ze świadomością, że już za trzy tygodnie przyjdzie im rozegrać pierwszy mecz w kwalifikacjach do Ligi Europy. Takiej sytuacji jeszcze w Lechu nie było.

– Te przygotowania będą przez to zupełnie inne, nie możemy pojechać na długie zgrupowanie – przyznaje trener Lecha. Zanim drużyna wznowi treningi, Nenad Bjelica musi mieć do dyspozycji pełną drużynę, mocno zmienioną personalnie. Z pewnością niektórzy piłkarze odejdą. – Nie wyobrażam sobie, by nowa ekipa nie została szybko skompletowana – podkreśla trener. Nie będzie mógł korzystać z Tomasza Kędziory, Dawida Kownackiego, Jana Bednarka. Gdyby nawet w letniej przerwie nie zmienili klubu (co szczególnie „grozi” Kędziorze i Kownackiemu), to będą uczestniczyć w młodzieżowym Euro 2017. Latem dla Lecha są straceni.

Zdaniem trenera, kilka transferów jest prawie załatwionych, finalizacja rozmów odbędzie się szybko. Inne ruchy kadrowe zależą od tego, kto z Lecha odejdzie. Czy w klubie zostaną piłkarze, do których miał zastrzeżenia? Jego zdaniem nic nie jest przesądzone. Po sezonie odbędzie decydującą rozmowę z Szymonem Pawłowskim, który chce odzyskać zaufanie trenera. – Jeden piłkarz gra więcej, inny mniej. Kiedyś dużo grał Pawłowski, a dużo mniej Jevtić, czy Wilusz. Zmieniłem to, ale to normalny proces. Rozmawiamy na ten temat, każdy piłkarz zna moje stanowisko, nie unikam trudnych problemów – zapewnia trener.

Na cenzurowanym znalazł się Łukasz Trałka. Trener jednak podkreśla, że nie ma zastrzeżeń do jego postawy podczas meczów, bo walczy i daje z siebie dużo, ale do postępowania w szatni. Dlatego pozbawił go opaski kapitana. – Nie okazał szacunku, więc nie będzie kapitanem. Zastąpi go Kędziora, którego zastępcą został Bednarek. Oni i tak byli nieformalnymi kapitanami, liderami drużyny, motywowali kolegów – informuje Nenad Bjelica. Natomiast Jan Bednarek zapewnia, że atmosfera w szatni jest bojowa, nie ma mowy o konfliktach i podziałach. – Najlepszym dowodem jest to, że w mediach ukazywały się sprzeczne informacje, ale nie przedostały się te prawdziwe. Dla mnie Łukasz wciąż jest kapitanem. Wszystko jest w normie – zapewnia młody defensor.

Natomiast trener podkreśla, że w każdym klubie konieczne jest zachowanie hierarchii. - Kiedy podpisywałem w Poznaniu kontrakt, znałem politykę klubu. Nie chcę być przed Rutkowskim i Klimczakiem. Natomiast w drużynie jestem przed piłkarzami. Oni o tym wiedzą, akceptują to, dlatego walczyli w ostatnim meczu. W najbliższym też będą walczyć – zapewnia Nenad Bjelica.

Wśród piłkarzy, którzy mają wkrótce trafić do drużyny, znajdzie się napastnik. Nie można wykluczyć, że będzie nim Zaur Sadajew. – Znam tego piłkarza, mam o nim pozytywne zdanie. Obserwujemy go, także innych. Musimy mieć napastnika odpowiadającego naszemu sposobowi gry – zdradza trener. Nadal twierdzi, że Lech jest drużyną lepszą niż Austria Wiedeń, która pod jego kierownictwem zakwalifikowała się do Ligi Mistrzów. – Nas też na to stać – zapewnia trener, który jednak wypuścił z rąk wielką szansę wyprzedzenia Legii i pozostałych drużyn. Nadal wszystko jest możliwe, choć Lech musi nie tylko wznieść się na wyżyny w Białymstoku, ale i liczyć na cud przy Łazienkowskiej.