Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Tajniki rotacji

włącz .

Trener Lecha nie miał dotychczas problemów z wystawieniem silnej drużyny na mecz. W Warszawie okazało się, że na ławce rezerwowych, poza Marcinem Robakiem, brakuje zawodników ofensywnych. Jevtić leczył uraz, będącego bez formy Pawłowskiego trener odsunął od drużyny. Latem nastąpią w niej zmiany. Trwają analizy i obserwacje kandydatów do gry w Lechu. Mecz z Legią dał wszystkim do myślenia. Także trenerowi, który już nie ogranicza się do chwalenia swoich graczy.

Na trenera spadła krytyka, gdy w wyjściowym składzie najważniejszego w sezonie meczu znów zabrakło najlepszego strzelca ligi, silnego fizycznie, będącego w wysokiej formie Robaka. – Sam się zdziwiłem, gdy dzień przed meczem okazało się, że nie zagram. Owszem, byłem trochę poobijany po poprzednim meczu, miałem drobny uraz, ale to mi nie przeszkadzało w wejściu na boisko. To była decyzja trenera – mówi napastnik Lecha.

Trener Nenad Bjelica przypomina, że wiosną często stosował rotacje. Po zwycięstwach zawsze są one oceniane dobrze, a po porażkach źle. Robak ma 34 lata, nie regeneruje się szybko, a rozegrał kilka spotkań pod rząd, więc dał mu w Warszawie odpocząć – tym bardziej, że w wiosennym meczu przeciwko Lechii spisał się bardzo dobrze, a Lecha w niedzielę czeka mecz z tym samym przeciwnikiem. Wcześniej nie mógł usiąść na ławce, bo Kownacki był kontuzjowany. „Kownaś” w Warszawie palił się do gry, był silny mentalne, nastawiony agresywnie. Wydawało się, że stać go na rywalizację z obrońcami Legii. Nie ma gwarancji, że gdyby to Robak grał od początku, byłby lepszy od niego.

– To nie jest Tomczyk, czy Kurminowski, ale napastnik z doświadczeniem, reprezentant młodzieżowy. Jego wejście nie osłabiło drużyny – przekonuje trener Lecha. – Już latem prawdopodobnie będzie piłkarzem wielkiego klubu. Ma więc kwalifikacje, by zagrać w tak ważnym meczu. Dlatego podjąłem decyzję, żeby go wystawić niezależnie od tego, jak sobie radził w poprzednim spotkaniu przeciwko Legii. Nie zagrał gorzej niż cała drużyna, a zagrała ona bardzo źle. Innym też się to zdarzało. Widziałem bardzo słabe mecze Legii, na przykład przeciwko Ruchowi.

Trener zdradza, że jeszcze 5 minut przed rozpoczęciem meczu miał bardzo dobre przeczucia. Był przekonany, że drużyna jest skoncentrowana i w dobrej formie, nastawiona agresywnie. – Byliśmy dobrze zmotywowani, ale tylko w szatni. Na boisku tego nie było widać. To nie alibi dla nas, że Legia ma mocną drużynę. Po prostu zagraliśmy gorzej niż kiedykolwiek wcześniej. To nie był Lech na poziomie drużyny z tej wiosny. Akceptujemy krytykę, ale jedziemy dalej – zapewnia trener. Nie przeczy, że problem występuje w głowach piłkarzy. – Tak jest zawsze. Wszystko zależy od głowy. Tam się mecze wygrywa i tam się je przegrywa – przyznaje trener.

Jevtiś wraca do zdrowia, ale meczu z Lechią nie zacznie od początku. Problem natomiast jest z Pawłowskim. – Nie jestem z niego zadowolony i on o tym wie. Nie pokazuje, że może pomóc drużynie. Musi dalej pracować. Wiem, że był dla Lecha zawodnikiem ważnym, ale ostatnio nie gra na swoim poziomie. To prawda, że był liderem tej drużyny. Trzy lata temu grałem z Austrią Wiedeń w Lidze Mistrzów, ale dziś nie jest to ważne. Liczy się to, co teraz. Szymon musi pokazać, że znów jest w formie – tłumaczy trener Bjelica.

Kiedyś zapewniał, że ma najlepszych piłkarzy w lidze, więc nie potrzebuje transferów. Nie krytykował swoich piłkarzy, a po meczu z Legią to zrobił. – To nieprawda, że nie krytykowałem drużyny. Jestem kibicem Lecha, ale jestem też trenerem, więc nie mogę jej oceniać jak kibic. Źle oceniałem zespół po wygranych, ale słabych meczach przeciwko Koronie, czy przeciwko Pogoni w rewanżu Pucharu Polski – przypomina. Czy obecna kadra wystarczy na przyszły sezon? – Analizujemy to, pracujemy nad tym, prowadzimy obserwacje. Zimą nie mogliśmy zmienić wielu piłkarzy. Teraz ocenimy, co było złe. Zmiany nastąpią, ale nie wiem jeszcze jakie – kończy trener Lecha.