Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Kolejna trójka. Lech ciągle w grze

włącz .

Zwycięstwo okazałe, ale gra marna. Szczęście Lecha polegało na tym, że trafił na przeciwnika, który zamiast zrobić mu krzywdę, pozwolił się odbudować. Do Niecieczy nie mogło jechać kilku czołowych zawodników, co było szansą dla młodych Tomczyka i Puchacza. Obaj weszli w końcówce meczu i nie zawiedli, a 19-letni napastnik przysłużył się do wysokiego zwycięstwa. Mimo ewidentnego spadku formy, Lech punktów nie traci. W następnych meczach będzie dużo trudniej.

Trener Nenad Bjelica wymienił połowę swojej drużyny. Do bramki wrócił Putnocky, do obrony Wilusz. Rozgrywającym był Radut, do tej pory prawie zawsze wchodzący do gry z ławki rezerwowych. Na skrzydłach zagrali Pawłowski i Makuszewski. Kontuzje zmniejszyły siłę ofensywną Lecha, bo na ławce zasiedli tylko rozgrywający Majewski i młody napastnik Tomczyk. Wielkiej swobody manewru zatem nie było, ale wystawienie Raduta od początku było znakomitą decyzją, bo pierwszy kwadrans zdecydowanie należał do niego. Był czołową postacią drużyny. Dobrze rozgrywał, szarżował lewym skrzydłem, po szybkim rajdzie był bliski asysty.

W 15 minucie Rumun przyjął piłkę po dalekim wybiciu spod bramki Lecha, rozpędził się, zwiódł obrońcę i oddał dobry, plasowany strzał, po którym piłka wpadła do bramki tuż przy słupku. Lech zasłużył na tego gola. Lepiej wszedł w mecz, prowadził grę. Często stosował dalekie podania pod pole karne przeciwnika. Wydawało się, że ten element sukcesu nie przyniesie, ale po takim właśnie zagraniu padł gol.

Bruk-Bet początkowo ustawił się defensywnie, nie podejmując walki z lepszym piłkarsko Lechem. Po stracie bramki odważniej poszedł do przodu, wykonał dwa rzuty rożne. Lech natomiast próbował szczęścia w kontrach. Po jednej z nich był rzut rożny. Po podaniu Raduta przed dobrą szansą stanął Wilusz, strzelił jednak głową niecelnie. Po chwili szansę miał Pawłowski, który w decydującym momencie przegrał szybkościowy pojedynek z obrońcą. Gdyby w tej fazie gry udało się zdobyć drugą bramkę, gospodarze już by się nie podnieśli. Lechowi zabrakło determinacji i jakości w rozegraniu akcji ofensywnych.

Z czasem coraz bardziej sprawiał wrażenie drużyny, która swoje zrobiła i może już tylko przyglądać się wydarzeniom na boisku. Termalika początkowo grała bardzo słabo, wręcz była tłem dla gości, potem jednak przekonała się, że nie taki Lech straszny. Atakowała coraz śmielej, coraz większą liczbą zawodników, zaczęły się jej udawać akcje skrzydłami. Obraz gry stopniowo odmieniał się, Lech tracił kontrolę nad meczem. Nie potrafił wyprowadzić kontry, grał niedokładnie i bez przekonania, a niemal każde przejęcie piłki przez Pawłowskiego kończyło się stratą.

Na przerwę Termalika schodziła z przekonaniem, że wszystko jeszcze jest możliwe, bo wystarczy trochę przycisnąć i Lech traci koncept. Nie wiemy, czy mieliśmy do czynienia ze zwykłym minimalizmem Kolejorza, który chciał cel osiągnąć jak najniższym nakładem sił, czy z jego słabością, głównie mentalną. Po przerwie Lech spróbował zaatakować, nie było w tym jednak przekonania, a przede wszystkim dokładności. Stopniowo natomiast odradzała się Termalika. Nacierała, raz po raz oddawała strzały z dystansu, na szczęście dla Lecha niecelne.

Lech odgryzał się, ale bez większego przekonania. Najgroźniej było po stałym fragmencie gry – gdy Pawłowski został sfaulowany przed polem karnym, a Kostewycz wykonywał rzut wolny. Bramkarz nie miał problemów z obroną tego strzału. Po chwili słaby tego dnia Pawłowski opuścił boisko, w jego miejsce wszedł Majewski. Nie odmienił gry Lecha i coraz bardziej trzeba się było obawiać, że zwycięstwo wymknie mu się z ręki. Nie był sobą. Nie oddawał strzałów. Jedyną korzyścią z jego akcji były rzuty rożne. Kiedy wykonywał jubileuszowy dziesiąty, piłka odbiła się od graczy Termaliki i wpadła do bramki. Tym razem szczęście dopisało – gospodarze zastąpili niemrawych piłkarzy Lecha.

Po tym golu na boisko wszedł 19-letni Paweł Tomczyk i niemal natychmiast przyczynił się do zdobycia gola. Błyskawicznie doszedł do piłki, oddał mocny strzał z silnego konta. Bramkarz z trudem obronił, ale na posterunku był Majewski i zrobiło się 3:0. Kilka minut wcześniej nie mieliśmy prawa marzyć o takim wyniku. Po chwili Tomczyk mógł mieć klasyczną asystę. Popisał się podaniem godnym najlepszych rozgrywających wypuszczając na idealną pozycję Kostewycza, ten jednak zmarnował świetną okazję. Dwa błyskawiczne ciosy załamały gospodarzy. Lech panował na boisku tak samo, jak w pierwszych minutach.

Bruk-Bet Termalika Nieciecza – Lech Poznań 0:3 (0:1)

Bramki: Radut (15), Gutkovskis (71, samobójcza), Majewski (73).

Żółta kartka: Gutkovskis

Bruk-Bet: Dariusz Trela - Patryk Fryc, Artem Putiwcew, Kornel Osyra, Sebastian Ziajka - Bartłomiej Babiarz (75. Krystian Peda), Vlastimir Jovanović - Martin Miković (67. David Guba), Samuel Stefanik, Dalibor Pleva (26. Patrik Misak) - Vladislavs Gutkovskis.

Lech: Matus Putnocky - Tomasz Kędziora, Jan Bednarek, Maciej Wilusz, Wołodymyr Kostewycz - Maciej Gajos, Łukasz Trałka, Mihai Radut (80. Tymoteusz Puchacz) - Maciej Makuszewski, Marcin Robak (72. Paweł Tomczyk), Szymon Pawłowski (59. Radosław Majewski).