Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Uraz „Kownasia” szansą dla Pawła Tomczyka

włącz .

Rezerwy Lecha wysoko pokonały Leśnika Manowo. Na liście strzelców tym razem nie znajdziemy Pawła Tomczyka. Nie ma go nawet w składzie drużyny. To znaczy tylko jedno: pojechał (a raczej poleciał) z pierwszą drużyną na mecz przeciwko Bruk-Betowi Termalice. Szansą dla niego stały się uraz Dawida Kownackiego i tradycyjna niedyspozycja Nicki’ego Bille. Młody napastnik będzie zmiennikiem Marcina Robaka z dużymi szansami na drugi występ w ekstraklasie.

Paweł Tomczyk często występował w pierwszej drużynie w spotkaniach sparingowych. Wypadał obiecująco, strzelał gole. Debiut w meczu o stawkę zliczył w ostatnim meczu 2016 roku, gdy Lech pojechał do Cracovii. Wszedł na boisko w 83 minucie zmieniając Dawida Kownackiego, gdy wynik – jak się miało okazać – był ustalony. 6 minut wcześniej Lasse Nielsen wyrównał. Tuż przed końcem pierwszej połowy prowadzenie dał Cracovii Budziński pięknym strzałem z dystansu.

Czas gry, jaki Tomczyk może otrzymać od trenera, będzie zależeć od przebiegu meczu w Niecieczy. Nie może być pewny, że w ogóle wyjdzie na boisko, choć najbardziej prawdopodobna jest zastąpienie pod koniec drugiej połowy Robaka. Jeżeli spotkanie dobrze się dla Lecha ułoży i będzie prowadzić, piłkarz, który kilka dni temu skończył 19 lat, może wcześnie pokazać się na boisku. Gdy gospodarze zostaną zmuszeni do atakowania, na ich połowie zrobi się więcej miejsca, a przeprowadzanie szybkich rajdów to specjalność Tomczyka. Największym jego atutem jest motoryka.

Zestawienie Lecha, ze względu na brak Dawida Kownackiego, Darko Jevticia i wykartkowanego Abdula Aziza tetteha, może być nietypowe, co nie znaczy, że słabe. W odwodzie są przecież tacy zawodnicy, jak Szymon Pawłowski, który jeszcze kilka miesięcy temu decydował o ofensywie Lecha. Ostatnio grywał rzadziej, trener wolał wystawiać innych zawodników. Także Makuszewski będzie mógł nas przekonać, że warto zatrzymać go w Poznaniu. Latem kończy mu się wypożyczenie z Lechii Gdańsk.

Ważny mecz ligowy będzie jednak testem przede wszystkim dla trenera. Po raz pierwszy znalazł się w trudnej sytuacji. Początek roku był dla Lecha imponujący, chyba najlepszy w dziejach, bo nigdy seryjnie tak wysoko nie wygrywał. Oblewał jednak najpoważniejsze egzaminy. Pechowo, ale przegrał u siebie z Legią, nie potrafił się zmobilizować podczas meczów z liczną publicznością, a przede wszystkim w zadziwiający sposób przegrał finał Pucharu Polski. To oddaliło Lecha od europejskich pucharów. Teraz już trzeba wygrywać, a to wymaga wzięcia piłkarzy w garść. Nie jest wielką sztuką motywować ich, gdy wszystko idzie jak z płatka.