Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Mecz prawdy w Niecieczy

włącz .

Puchar Polski przeszedł koło nosa. W tej sytuacji najbliższe ligowe spotkanie nabiera szczególnego znaczenia. Pokaże, na co jeszcze w tym sezonie Lecha stać, jak piłkarze zareagowali na finałowy blamaż. Chcąc zdobyć trzy punkty, pozwalające zostać w grze o mistrzostwo, musi odbyć długą podróż do Niecieczy i zmierzyć się z drużyną teoretycznie słabszą, ale bardzo niewygodną, dobrze czującą się na swoim stadioniku. Żarty się skończyły. Zawodnicy Lecha zdają sobie z tego sprawę.

Tym razem trener Nenad Bjelica nie będzie miał dużego komfortu – kilku graczy Kolejorza zostaje w Poznaniu. Darko Jevtić, któremu Lech zawdzięcza zwycięstwo nad Koroną Kielce, ale który nie popisał się kilka dni później, skarży się na stłuczenie mięśnia. Podobną dolegliwość odczuwa Dawid Kownacki, a Abdul Aziz Tetteh ma przymusową przerwę spowodowaną przekroczeniem limitu żółtych kartek. – Jesteśmy źli i mocno rozczarowani wtorkowym meczem, ale to już przeszłość. Takie porażki powinny budować drużynę. Przed nami sześć spotkań. Chcemy je wygrać i zdobyć trofeum jeszcze ważniejsze niż Puchar Polski – zapewnia Maciej Makuszewski.

Statystyki pokazują, że ten skrzydłowy niewiele wiosną daje Lechowi, a kiedy w kluczowym momencie finału mógł zaliczyć asystę, jego rajd i dobre podanie frajersko zmarnował Radosław Majewski. Teraz wszystko wskazuje, że i on, i Szymon Pawłowski zagrają od początku meczu. Być może tym razem trener postawi na wiecznie rezerwowego Mihai Radut. – W Niecieczy nie gra się dobrze, ale dla nas liczą się tylko trzy punkty przybliżające nas do celu. Musimy je przywieźć do Poznania, przełamać niemoc strzelecką. Nie mamy niczego do stracenia – twierdzi Maciej Makuszewski.

Trener Bjelica nie ukrywa, że jego drużynę czeka ciężki mecz. Znów znalazła się pod presją. – Legia i inne drużyny lepiej sobie z nią radzą, dlatego to one są faworytem, ale faworyt nie zawsze wygrywa. Widzieliśmy to we wtorek. To była ciężka porażka, ale musimy ją zaakceptować i walczyć dalej. Taka jest piłka. Korona była od nas lepsza, ale przegrała. My przegraliśmy w finale, choć mecz wydawał się być pod naszą kontrolą – mówi trener Lecha.

Pytany, co było główną przyczyną finałowej porażki, wymienił brak koncentracji. Piłkarze wiedzieli, jak bardzo jest ona ważna, ale jej nie zachowali. Nie zdobyli bramki w sytuacjach, których trudno było nie wykorzystać. – Teraz będzie ciężko, ale wszystko jest w naszych rękach. Będziemy walczyli do końca. Mamy duże szanse – twierdzi. Zwraca uwagę, że najbliższa kolejka niczego jeszcze w lidze nie wyjaśni, ale będzie istotna. Wszystkie czołowe drużyny grają na wyjazdach. Tym razem Lech nie może sobie pozwolić na brak koncentracji. – W finale dobrych okazji nie wykorzystali Majewski, Robak, Jevtić, Kownacki, ale odpowiedzialność za to biorę na siebie. W niedzielę musi być inaczej – podkreśla trener Kolejorza.