Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Między euforią a załamaniem

włącz .

Lech fantastycznie zaczął 2017 rok wygrywając wysoko kolejne mecze. W kibicowskich sercach natychmiast zrodziła się nadzieja na wszelkie możliwe triumfy, i to jeszcze w tym sezonie. Przyszły jednak słabsze mecze, w tym ten pechowo przegrany z Legią, więc nastroje natychmiast zmieniły się. Po dwóch zwycięstwach wynikiem 3:0 sytuacja wróciła do normy: kibice znów są przekonani, że Lecha stać na zdobycie dubletu.

Trener Nenad Bjelica zauważył, że w Poznaniu kibice albo wpadają w euforię, albo są wynikami drużyny totalnie załamani. – Widzę, że nie ma niczego po środku. Jest albo-albo. Mnie to jednak nie dotyczy. Muszę zachowywać równowagę. Drużyna nie może reagować jak kibice, ale w pełni ich postawę rozumiemy. To normalne zjawisko – twierdzi trener.

Wielu fanów już dziś twierdzi, że finał Pucharu Polski to właściwie formalność, Arka nie ma z rozpędzonym Kolejorzem szans. – Chcemy zdobyć wszystko, nie różnimy się tym od kibiców, ale inaczej do tego podchodzimy. Teraz koncentrujemy się na najbliższym meczu, przeciwko Koronie Kielce. Potem będziemy się koncentrować na finale, ale nikogo nie zlekceważymy. Mamy swój styl, swoją mentalność, chcemy wygrywać zawsze i z każdym, ale podchodzimy do tego z pełną powagą. Nie ma łatwych przeciwników. Jeśli jednak zagramy na swoim wysokim poziomie to zawsze będziemy mieli szanse na zwycięstwo – zapewnia trener Lecha.

Twierdzi, że wprawdzie zastanawia się, w jakim składzie drużyna zagra w najbliższych spotkaniach, ale daleko mu do podjęcia ostatecznych decyzji. Pewne jest tylko jedno: w finale Pucharu Polski bronić będzie Jasmin Burić, to było oczywiste od dawna. Nenad Bjelica ma szczęśliwą rękę do piłkarzy. Umiejętnie rotuje składem, doprowadził do wysokiej formy tych, którzy znajdowali się w kryzysie. Cieszy go rozkwit talentu Dawida Kownackiego, a także dobra postawa Marcina Robaka. W wysokiej formie znaleźli się Radosław Majewski, Maciej Gajos i Darko Jevtić.

Najbardziej zdumiewa to, co trener Lecha zrobił z Maciejem Wiluszem. Po słabej jesieni piłkarz ten wymieniany był wśród tych, którzy mogą z Poznaniem się pożegnać jeszcze zimą. Nie dość, że został i podjął wyzwanie, to zdumiewa dobrą postawą. – Mam zaufanie do każdego piłkarza. Okazałem je też Maciejowi. Poczuł się ważnym zawodnikiem. Zawsze uważałem go za dobrego gracza. Najczęściej występowali Arajuuri i Bednarek, on rzadko wychodził na boisko, ale przez cały czas dobrze trenował i teraz demonstruje swój poziom i swoją moc – mówi trener. Obrońcy kończy się latem kontrakt, ale piłkarz ten jest klubowi potrzebny, zaczęły się więc rozmowy w sprawie przedłużenia umowy.