Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Zadanie Lecha: uniknąć sensacji

włącz .

Na Stadionie Narodowym Lech będzie faworytem, i to zdecydowanym. Gdyby Arka nie zmieniła trenera, jej szanse na zdobycie Pucharu Polski byłyby jeszcze mniejsze. Drużyna Grzegorza Nicińskiego grała ambitnie i ładnie, ale nieskutecznie i ostatnio dawała się ogrywać prawie wszystkim. Leszek Ojrzyński cudów nie zdziałał, ma do dyspozycji tych samych zawodników. Prowadzony przez niego zespół jest równie waleczny, ale inaczej, bardziej kompaktowo ustawiony, a przez to trudniejszy do ogrania.

Derby Trójmiasta potwierdziły, że grająca na własnym stadionie, mająca w składzie dobrych piłkarzy Lechia ma dużą moc w ofensywie, łatwo przychodzi jej zdobywanie bramek. Arka łatwo się jednak nie poddała i zmusiła faworyta do dużego wysiłku. Niewiele brakowało, by objęła prowadzenie po uderzeniu Formelli, który zresztą na Stadionie Narodowym nie wystąpi, bo taki zapis znalazł się w umowie o wypożyczeniu z Lecha. Nowy trener to zawsze impuls do lepszej gry drużyny. Leszek Ojrzyński nie tylko mentalnie wpłynął na postawę podopiecznych, ale i ustawił ich inaczej niż poprzednik. Dość długo pozostawał bez pracy, ale wcześniej dał się poznać jako dobry trener, ale przede wszystkim świetny motywator.

Jak Leszek Ojrzyński zdradził, władze klubu postawiły przed nim dwa zadania. Musi utrzymać Arkę w ekstraklasie i zdobyć Puchar Polski. Nie będzie mu łatwo, szczególnie na Stadionie Narodowym. Lech dobrze sobie w tym roku radzi z przeciwnikami nie mającymi w składzie wybitnych piłkarzy. W Arce trudno takich znaleźć, dlatego na własnym stadionie niewiele miała do powiedzenia i uległa aż 1:4. Grzegorz Niciński nastawił ją na atak, więc była często przy piłce, próbowała stwarzać zagrożenie, ale każda szybsza akcja Lecha dowodziła klasy jego zawodników i zapowiadała zdobycie gola.

Arka Leszka Ojrzyńskiego, jak można się spodziewać, zagra z Lechem podobnie, jak na stadionie w Gdańsku – szybko i ambitnie w ataku, ale z zagęszczeniem własnej strefy obronnej. Finałowe spotkania wygrywa się nie atakiem, ale głównie obroną. Obie drużyny, świadome tego, że ogląda je cała Polska, będą starały się dobrze pokazać z ofensywnej strony. Nie będzie to jednak mecz szalony, otwarty. Przeciwnik Lecha zdaje sobie sprawę, z kim się mierzy. Nadmierna odwaga szybko może zostać ukarana. Drużynę teoretycznie słabszą, uczestniczącą w takim wydarzeniu, stać na dozę szaleństwa, bo i kiedy ma się wznieść na wyżyny, jak nie wtedy. Niespodzianki się zdarzają. Ponieważ jednak Lechowi na zdobyciu trofeum będzie zależało co najmniej tak samo, sensacji raczej nie ma co się spodziewać.

To będzie trzeci kolejny finał Lecha na Narodowym. W dwóch poprzednich zmagał się z największym wrogiem, grającym we własnym mieście, wspieranym siłą rzeczy przez liczniejszą część stadionu, mającym za sobą większość komentatorów, obserwatorów, ludzi funkcyjnych. Teraz Kolejorz stoczy mecz przyjaźni, a piłkarze za takimi nie przepadają. Prawdopodobnie Lech będzie miał na widowni niewielką przewagę liczebną, choć neutralna część publiczności zwykle wspiera teoretycznie słabszych. Arka nigdy nie była dla Lecha wymarzonym sportowo przeciwnikiem, często z nią przegrywał. W tym roku jest inaczej. Faworyt ma dużo lepszych piłkarzy i trenera znającego się na rzeczy. To tylko sport, wszystko zdarzyć się może, ale mało jest prawdopodobne, by trofeum nie pojechało do Poznania.