Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Batalia o trofea

włącz .

Lech wciąż jest w grze o dublet. Szanse ma duże. Mogą się one zwiększyć po 10 najbliższych dniach, podczas których trzeba rozegrać trzy ważne i trudne mecze. Początek nastąpi w piątek w Krakowie, gdzie na drodze Kolejorza staje Wisła, nadspodziewanie dobrze grająca tej wiosny, choć to już tylko cień dawnej potęgi polskiego futbolu. Piłkarze pojechali po trzy punkty zdając sobie sprawę, że przyjdzie im się zmierzyć z drużyną mocną, szczególnie na własnym stadionie.

Po kilku dniach Lech wybiera się do Szczecina, by dopełnić formalności i awansować do finału Pucharu Polski, zagrać na Stadionie Narodowym w obecności kilkunastu tysięcy fanów z Poznania. Wprawdzie obowiązują kary nałożone na kibiców Lecha za finał ubiegłoroczny, ale klub się odwołał, a szanse na pozytywne rozstrzygnięcie są duże. Po szczecińskim półfinale, w niedzielny wieczór odbędzie się spotkanie, które prawdopodobnie rozstrzygnie o układzie górnej części tabeli po zasadniczej części sezonu – pojedynek z Legią.

 – Koncentrujemy się tylko na meczu z Wisłą. Chcemy wygrać i mamy na to duże szanse, zamierzam wystawić najmocniejszy skład. Potem będziemy myśleć o kolejnych spotkaniach – mówi Nenad Bjelica, trener Lecha. – Nie wybiegamy w przyszłość. Zamierzamy punktować, bo rozstrzyga się nasza pozycja przed podziałem punktów. Przyzwyczailiśmy kibiców do wygrywania, więc chcielibyśmy to kontynuować – dodaje Maciej Gajos, pomocnik Kolejorza.

Do Krakowa nie pojechali piłkarze, którzy zwykle rozpoczynali spotkania w podstawowym składzie: Dawid Kownacki i Łukasz Trałki. Kapitan drużyny wykluczony jest z gry za nadmiar żółtych kartek. Młody napastnik, który rozegrał dwa mecze w reprezentacji młodzieżowej uskarża się na dolegliwości mięśniowe. Oprócz niego grali tam Jan Bednarek i Tomasz Kędziora, ale obaj będą w Krakowie do dyspozycji trenera. Napastnikiem będzie w tej sytuacji Marcin Robak, którego być może zastąpi w końcówce Nicki Bille lub Paweł Tomczyk.

W przerwie na mecze reprezentacji drużyna mocno trenowała. Trener Lecha podkreśla, że złapała formę, która wystarczy już do końca sezonu. Nie ma obawy, by piłkarzom zabrakło sił. Wisła jest drużyną dobrze znaną Nenadowi Bjelicy, prowadził przeciwko niej podopiecznych w lidze i Pucharze Polski. – Nie mam wątpliwości, że to będzie bardzo ciężki mecz. Przeciwnik ma duży potencjał, ale i nam nie brakuje jakości, jesteśmy przygotowani na twardą walkę o zwycięstwo. Stać nas na nie – twierdzi trener.

Maciej Gajos jest przekonany, że najbliższy mecz z Wisłą będzie inny niż dotychczasowe spotkania tych drużyn. Podczas ostatnich treningów Lech zrobił krok do przodu. Ciężko pracował, nie było tym razem wielkich ubytków w składzie.