Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Mecze z Wisłą zawsze są ciekawe

włącz .

Wisła Kraków to taki przeciwnik, z którym Lech potrafił się rozprawiać nawet wtedy, gdy był słabeuszem, a ona znajdowała się u szczytu powodzenia. Tyle, że radził z nią sobie u siebie. Wyjazdowe spotkania były dużo trudniejsze, nie brakowało klęsk takich, jak 0:5, czy nawet 0:8, gdy Kazimierz Kmiecik śrubował swoje strzeleckie rekordy. Teraz Lech jest na topie, ale Wisła, choć przeżywa kłopoty finansowe, to mając w składzie dobrych zawodników próbuje nawiązać do lepszych czasów. No i gra u siebie.

Wśród spotkań nominowanych do najlepszych w całej historii Lecha nie ma pojedynków z Wisłą Kraków. Jednak kilka z nich zasługuje przynajmniej na to, by znaleźć się wśród najlepiej pamiętanych. Choćby ten z 1974 roku, gdy cała piłkarska Polska mówiła o pięknym sukcesie Lecha i niesamowitym wyczynie Romana Jakóbczaka. Lech przegrywał na stadionie im. 22 Lipca, ale krótko przed przerwą „Jakób” wyrównał, a w drugiej połowie dołożył jeszcze trzy przepiękne gole, za co pierwszy raz w historii katowicki „Sport”, na wniosek poznańskiego korespondenta Andrzeja Kuczyńskiego, przyznał mu maksymalną notę 10 punktów.

Młodszym kibicom utkwił w pamięci mecz pożegnalny Macieja Żurawskiego. Odchodził do bogatej Wisły, której właściciela, Bogusława Cupiała stać było na sprowadzenie wszystkich liczących się piłkarzy z innych klubów. Podobnie czyniła wcześniej Legia, która jednak nie płaciła, lecz brała za darmo (w polskim słowniku znajduje się słowo określające takie postępowanie), a Cupiał budował drużynę za własne, ogromne jak na polskie warunki pieniądze. „Żuraw” sprawił swym kibicom prezent zdobywając dwa gole. Błysnął też Jacek Kubicki, wielka nadzieja Kolejorza, którego pięknie zaczynającą się karierę przerwała niestety kontuzja. Wisła zmierzała po kolejne mistrzostwo, Lech desperacko bronił się przed spadkiem, a jednocześnie, by przetrwać, pozbywał się wartościowych zawodników. To nie mogło skończyć się dobrze.

Po kilku latach Kolejorz znów był w ekstraklasie. Ekipa Czesława Michniewicza, choć ciągle pozbawiona sponsora, potrafiła zdobyć Puchar Polski. Mecz ligowy z nowym mistrzem, Wisłą, potraktowano jako spotkanie o Superpuchar. W ulewie padł remis, a serię rzutów karnych wygrał Lech. Warto też przypomnieć pożegnalny mecz – jak miało się okazać – trenera Jacka Zielińskiego. Brożek wyprowadził gości na prowadzenie, ale Lech wygrał 4:1. To wtedy Dima Injac zdobył nieprawdopodobnego gola, z woleja, z dystansu. Kto wie, czy nie była to najpiękniejsza bramka, jaką widzowie podziwiali przy ulicy Bułgarskiej.

W piątkowy wieczór drużyna Nenada Bjelicy musi przełamać kolejne fatum. Po przerwie na mecze reprezentacji od lat nie potrafi się pozbierać i rozegrać dobrego, zwycięskiego spotkania. Sądząc po tym, co piłkarze pokazali w sparingu przeciwko Chrobremu Głogów, są w formie. Odzyskali świeżość, szybkość, energię, których trochę brakowało w starciu przeciwko Górnikowi Łęczna. Kędziora, Kownacki, Bednarek wrócili z meczów młodzieżówki. Wydaje się pewne, że „Kendi” wystąpi w tym meczu. Duże szanse na to ma także Bednarek. Nie wiadomo, czy trener Bjelica nie da tym razem szansy od początku Robakowi, zachowując „Kownasia” na rewanż przeciwko Pogoni. Niby ten mecz to formalność, ale odpuścić go nie wolno, a młody napastnik lubi w Szczecinie zdobywać gole.

W Pucharze Polski Lech pokonał w Krakowie Wisłę 4:2, rozstrzygając wynik przed przerwą. W drugiej połowie Kolejorz zgubił koncentrację, pozwolił Wiśle odrobić część strat. Teraz nie można sobie na to pozwolić. Wisła, którą opiekuje się w tym roku hiszpański szkoleniowiec Kiko Ramirez, spisuje się nadspodziewanie dobrze, szczególnie na własnym stadionie. Gra ofensywnie i widowisko, raz za razem wygrywa. Taki styl może być Lechowi przyjazny. Lepiej się czuje, gdy przeciwnik gra w piłkę, idzie do przodu. Można zastosować pressing, po odebraniu piłki wyprowadzić szybki atak. Byle akcje takie były dokładne. Nie wolno pozwolić sobie na nonszalancję, niecelnie podania, bo każda strata w środku boiska to duża szansa dla szybko grającej Wisły.