Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

To była wojna a nie mecz. Wojny Lech też wygrywa!

włącz .

Nikt z ponad 30 tysięcy osób, które pojawiły się na meczu Lecha z liderem tabeli, nie żałował przyjścia ani przez chwilę. Emocje były nieprawdopodobne, nie brakowało futbolu na wysokim poziomie. Co najważniejsze, Lech znów wygrał. Tym razem tylko 1:0, ale radykalnie zmniejszył dystans do Lechii. Udział w zwycięstwie Kolejorza mieli piłkarze gości nie potrafiący utrzymać nerwów na wodzy. Lechia kończyła spotkanie bez dwóch wyrzuconych z boiska piłkarzy.

Obaj trenerzy chcieli chyba zaskoczyć przeciwnika, bo mocno namieszali w składach. Piotr Nowak postawił na ofensywne zestawienie swej drużyny. Nenad Bjelica zmienił aż pięciu piłkarzy grających w środę w Pucharze Polski. Na ławce zostawił graczy mających duży udział w ostatnich zwycięstwach: Gajosa, Kownackiego, Jevticia, a także Nielsena okrzykniętego ostoją defensywy. Trener Lecha mówił po meczu, że chciał okazać szacunek graczom rzadziej pokazującym się w składzie, dobrze pracującym. Wybór ma duży.

Od pierwszych minut gra była zacięta, nerwowa. Brakowało płynnych akcji. Obie drużyny wykazywały duże zaangażowanie, ale i zamiar powstrzymania ofensywnych akcji przeciwnika. Klarowanych okazji bramkowych nie było wiele. Lechia sprawnie potrafiła przedostawać się pod bramkę gospodarzy, nie tworzyła jednak niebezpiecznych sytuacji. Lech grał mniej dokładnie, nie unikał strat, ale okazje miał dobre. Piękną asystą mógł popisać się Robak. Po jego zagraniu sam na sam z Kuciakiem znalazł się Pawłowski. Bramkarz Lechii spisał się doskonale.

Kuciak był jednym z tych piłkarzy, którzy dbali o emocje. Niestety, w tym przypadku były to emocje złe. Prowokował publiczność i zawodników Lecha, ewidentnie grał na czas, zawsze miał inne zdanie niż arbiter. Jeszcze gorzej zachowywał się Sławomir Peszko, dobrze znany nie tylko w Polsce z zagrywek prowincjonalnych. Gdy Lech wykonał gest fair play, kopnął mocno w stronę bramki zamiast oddać piłkę. Prowokował Kędziorę ciągnąc go za ucho. W przerwie trener Lecha, jak potem opowiadał, zwrócił mu uwagę, że grał tu, zarabiał pieniądze, więc powinien okazać byłemu klubowi szacunek. Sławek zareagował nerwowo, doszło do przepychanek, a sędzia… odesłał Nenada Bjelicę na trybuny.

Po przerwie mecz nadal był wyrównany i nerwowy, nadal lepsze okazje tworzył Lech, choć Lechia sprawnie operowała piłką i trzeba było bać się jej akcji ofensywnych. Publiczność wpadła w radość, gdy piłkę w bramce Kuciaka umieścił Radosław Majewski. Sędzia szybko sprowadził widzów na ziemię – gol padł ze spalonego. Po kilku minutach niefortunny strzelec miał zejść z boiska, na wejście na nie czekał przy linii Jevtić, ale zanim to się stało, padł prawidłowy gol. Trałka posłał piłkę w pole karne, Robak kapitalnie podał do Majewskiego, a ten strzelił nie do obrony.

Wiadomo było, że Lechia rzuci się do ataku. Szybko jednak musiała grać w osłabieniu, gdy niesportowo zachował się Kuświk. To nie koniec – czerwieni doczekał się wreszcie Peszko, za uderzenie Kędziory. Była i trzecia kartka, dla rezerwowego bramkarza wszczynającego awantury na ławce rezerwowych, kłócącego się z widzami. Prowadzić, mieć przewagę dwóch piłkarzy – wydawało się, że mecz jest rozstrzygnięty. Było jednak nerwowo do samego końca spotkania przedłużonego aż o 6 minut. Lech nie wykazywał determinacji w dobijaniu Lechii. Choć stworzył kilka okazji, wszystkie zmarnował, co mogło się zemścić. Goście nie rezygnowali, szukali szczęścia, ale nie mieli już sił i środków, by wyrównać. Wynik utrzymał się, co znaczy, że Lech wygrał czwarty ligowy mecz z rzędu, w tym roku nie stracił jeszcze bramki.

Lech Poznań - Lechia Gdańsk 1:0 (0:0)

Bramka: Majewski 70.

Żółte kartki: Kędziora, Tetteh, Trałka, Bednarek - Peszko, Kuciak, Wolski, Kuświk, Janicki.

Czerwone kartki: Grzegorz Kuświk (za drugą żółtą), Sławomir Peszko (77. minuta).

Lech: Matus Putnocky, Tomasz Kędziora, Jan Bednarek, Maciej Wilusz, Wołodymyr Kostewycz, Maciej Makuszewski, Łukasz Trałka, Abdul Aziz Tetteh, Radosław Majewski, (71 Darko Jevtić), Szymon Pawłowski (75 Maciej Gajos), Marcin Robak (82 Dawid Kownacki).

Lechia; Dusan Kuciak, Grzegorz Wojtkowiak (82 Lukas Haraslin), Joao Nunes, Rafał Janicki, Jakub Wawrzyniak, Gino van Kessel (67 Flavio Paixao), Ariel Borysiuk (83 Simeon Slawczew), Marcin Wolski, Milos Krasic, Sławomir Peszko, Grzegorz Kuświk.

Widzów: 31 tysięcy.