Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Teraz Lechia. Będzie trochę trudniej?

włącz .

Lech leje jednego przeciwnika po drugim, ale z tak mocnym, jak Lechia, jeszcze się w tym roku nie mierzył. Co więcej, najbliższy rywal jest jedną z trzech drużyn (oprócz Legii i Jagiellonii), które jesienią pokonały drużynę Nenada Bjelicy i w tabeli plasują się przed nią. Kolejorz jednak jest w gazie, a skoro ma na celu zdobywanie trofeów, to jego obowiązkiem jest pokonywanie na własnym boisku głównych konkurentów. Niedzielny mecz będzie pięknym widowiskiem, bo żadna z drużyn nie zrezygnuje z ofensywy.

Lasse Nielsen w piątek skończył 30 lat. To jeden z tych piłkarzy, którzy ostatnio poczynili ogromne postępy. Jesienią grał rzadko, a teraz trudno sobie wyobrazić obronę bez niego. Duńczyk twierdzi, że trenuje bardzo mocno, a przyjście do klubu Elvisa Kokalovicia i duże postępy Jana Bednarka zwiększają jego motywację, z którą i tak nigdy nie miał problemu. – Obserwując nasze wyniki, łatwo obstawić rezultat kolejnego spotkania – żartuje przed potyczką z Lechią. Ten mecz budzi coraz większe zainteresowanie, do piątkowego poranka prawo wejścia na trybuny zagwarantowało sobie 20 tys. kibiców, więc można liczyć, że w niedzielę na stadionie pojawi się prawie 30 tys. widzów.

Nenad Bjelica zna walory ofensywne Lechii. Twierdzi, że najgroźniejsi jej zawodnicy to bracia Paixao, Kuświk, Peszko. Nie zamierza jednak dostosowywać taktyki Lecha do sposobu gry rywala. Kolejorz ma grać tak, jak ostatnio, z zastosowaniem pressingu. Taki system zdaje egzamin, gdy drużyna dobrze prezentuje się fizycznie, a obecnie jest w tym aspekcie bardzo mocna. Nie dość, że nie traci bramek, to w każdym meczu strzela po trzy. – Nie czujemy żadnej presji. Zdajemy sobie sprawę z naszej siły. Pracujemy z pełnym zaangażowaniem. Jeżeli drużyna pokaże sto procent swoich możliwości, to potrafimy wygrać z każdym – jest przekonany trener Lecha.

Murawa na poznańskim stadionie znów pozostawia wiele do życzenia, szczególnie po środowym meczu z Pogonią. Utrudni to szybką grę, preferowaną przez Lecha, ale trener tym się nie martwi, bo także Lechia nie będzie mogła wykorzystać swojej szybkości. Lech zna dobrze własne boisko i wie, jak się po nim poruszać. Ważne, by organizacja gry była dobra, by piłkarze po stracie bramki szybko przechodzili do pressingu. Podczas treningów piłkarze ciężko pracują nad organizacją gry i swoją swoją reakcją na wydarzenia na boisku, nad przechodzeniem do ofensywy i do defensywy.

Wszyscy zawodnicy są w pełni sił, cieszą się dobrym zdrowiem. Nie wszyscy jednak będą mogli wejść na boisko i właśnie to jest największym problemem trenera. Nicki i Bille pali się do gry, także Elvis Kokalović chciałby się pokazać w drużynie. Muszą czekać na swoją szansę, bo inni piłkarze znajdują się w wysokiej formie, drużyna jest rozpędzona, nie można w tej sytuacji dokonywać wielu zmian. Trener cieszy się z dobrej dyspozycji Szymona Pawłowskiego. Na początku roku nie mógł trenować, stąd wzięło się opóźnienie w przygotowaniu. Piłkarz jednak ciężko pracował, by uzyskać swoją obecną formę. Zdaniem trenera – zrobił postępy w porównaniu do tego, co prezentował jesienią. Także Mihai Radut miał problemy zdrowotne. Jego pech polega na tym, że inni piłkarze są w gazie. Rumun otrzyma jednak szansę, będzie mógł się pokazać.