Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Pogoń znów na drodze Lecha

włącz .

Duże rozczarowanie w ekipie ze Szczecina musi panować po ostatnim, wysoko przegranym z Lechem meczu. Pogoń zrobi wszystko, by się zrewanżować, ale z pewnością nie ruszy na gospodarzy od pierwszej minuty. Będzie chciała wykorzystać szybkość swych skrzydłowych, by wyprowadzić kontrę i zapewnić sobie to, co w spotkaniach pucharowych ma duże znaczenie – zdobycie bramki. Lech natomiast czuje się pewnie, znów chce zagrać na zero z tyłu i pozbawić Pogoń złudzeń.

Rene Poms, austriacki asystent Nenada Bjelicy jest zadowolony z tego, w jaki sposób Lech rozegrał piątkowy mecz w Szczecinie. Grał szybko w ataku, dla Pogoni, jak się okazało, o wiele za szybko. Dzięki zastosowanemu pressingowi szybko zdobył bramkę i było mu dużo łatwiej niż gospodarzom. Na początku drugiej połowy stracił kontrolę nad przebiegiem wydarzeń, ale – zdaniem trenera – to normalna sytuacja, gdy jedna drużyna prowadzi dwoma bramkami, a druga rzuca się do ataku, by gonić wynik. Na szczęście udało się przetrwać bez strat trudne momenty.

Czym mecz pucharowy będzie się różnił od tego sprzed kilku dni? – Jeżeli znów uda się szybko zdobyć gola, spotkanie będzie podobne – twierdzi Rene Poms. Będzie to jednak nowa gra, zacznie się od wyniku bezbramkowego, obie drużyny mają szansę zagrać lepiej niż ostatnio. Lech stara się kończyć każdy mecz bez straty gola, nie inaczej będzie w środę, gdy będzie to miało szczególne znaczenie. – Pogoń to drużyna mocna w ofensywie. Ma szybkich zawodników, teraz już to wiemy. Dobrze sobie radzą w kontratakach. Znamy ich silne strony, nie zaskoczą nas. Wiemy, jak wygrać i chcemy to zrobić. Nie liczymy na mecz rewanżowy, nawet nie zaprzątamy nim sobie głowy, chcielibyśmy jak najlepiej rozegrać spotkanie środowe – podkreśla Reene Poms.

Na podobnym stanowisku stoi wracający do zdrowia Jan Bednarek, młody defensor Kolejorza. Twierdzi, że Lech jest mocniejszy od Pogoni, stać go na zwycięstwa w obu meczach Pucharu Polski. – Nie czekamy na ruch przeciwnika lecz sami dyktujemy warunki. Jesteśmy Lechem Poznań i musimy sobie poradzić. Rozmiary zwycięstwa nie mają znaczenia w obliczu rewanżu. To ważne, by nie stracić u siebie bramki, ale jeżeli tak się stanie, to nie będziemy załamani. Będziemy gotowi na każde rozwiązanie. W meczu z Wisłą też w Poznaniu straciliśmy bramkę, ale w rewanżu pokazaliśmy klasę – przypomina obrońca.

Miał pecha, bo zaraził się wietrzną ospą i kiedy drużyna wysoko pokonywała kolejnych rywali, leżał w łóżku. Trwało to 10 dni, ale teraz znów trenuje na pełnych obrotach, siły mu wróciły. Rozmawiał z trenerem na temat swego powrotu do drużyny, nie zdradza jednak, czy wystąpi już w spotkaniu pucharowym. – To bardzo dobrze, że w naszej drużynie panuje rywalizacja. Jestem pozytywnie nastawiony. Nawet jeżeli nie gram, co cieszę się z naszych wyników. Kiedy wrócę do składu, na pewno nie będę odstawał od kolegów – zapewnia.

Lech jest faworytem do zdobycia Pucharu Polski, choć ma najtrudniejszą drogę z możliwych, bo spotyka się tylko z drużynami z ekstraklasy. – Naszym celem jest wyeliminowanie Pogoni, a potem zwycięstwo w finale. Nie tracimy kontaktu z rzeczywistością po ostatnich zwycięstwach, liczy się dla nas najbliższy mecz, ale czujemy się pewnie, znamy swoją wartość – mówi z przekonaniem Jan Bednarek. Wszystko wskazuje, że trener Lecha da szanse piłkarzom, którzy ostatnio grają rzadziej. Być może od początku zagrają Marcin Robak i Szymon Pawłowski, szansę dłuższej gry otrzyma Mihai Radut. W bramce, wedłeg wszelkiego prawdopodobieństwa, stanie Jasmin Burić.