Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Lech mocny i wyrównany

włącz .

Tego przy Bułgarskiej nie było od niepamiętnych czasów. Do zdrowia wrócili wszyscy niedomagający ostatnio piłkarze i trener ma na treningu kompletną kadrę. Zapowiada się ostra rywalizacja o miejsce w pierwszym składzie, choć wydaje się, że poglądy Nenada Bjelicy na temat najmocniejszego zestawienia wykrystalizowały się. Możemy być przekonani, że jedenastka, która w piątek wybiegnie na boisko w Szczecinie, niewiele będzie się różnić od tej z ostatnich zwycięskich spotkań.

W bramce tym razem raczej stanie Matus Putnocky, który wyleczył już uraz mięśnia i trenuje na pełnych obrotach. Nie ma przepaści w umiejętnościach między nim a Jasminem Buriciem, ale wyższość Słowaka polega na tym, że ma paszport Unii Europejskiej. Wystawienie Bośniaka oznaczałoby konieczność pozostawienia na ławce Kostewycza lub (co bardziej prawdopodobne) Tetteha. Co innego w kolejnym meczu z tym samym przeciwnikiem, w środę, ale już w Pucharze Polski. Wtedy w bramce stanie Bośniak.

Szymon Pawłowski przez kilka sezonów był pierwszym wyborem trenera Lecha, ktokolwiek by tej funkcji nie pełnił. Teraz sytuacja zmieniła się, choć umiejętności skrzydłowego i jego forma wcale nie poszły radykalnie w dół. To inni piłkarze grają znacznie lepiej niż kiedykolwiek wcześniej. Szymon na boisku w Gliwicach dowiódł, że wciąż jest klasowym piłkarzem, choć niepotrzebnie wdawał się w skazane na niepowodzenie pojedynki z kilkoma obrońcami, zbyt łatwo tracił piłkę, nie zawsze był precyzyjny w podaniach i strzałach. Doskonale za to zagrał Majewski, a funkcję skrzydłowego mistrzowsko pełnił boczny obrońca z Ukrainy, Kostewycz.

Poprzednik Bjelicy nie doceniał umiejętności Jevticia. Darko mnóstwo czasu spędził na ławce rezerwowych, wchodził na ostatnie minuty, gdy nie miał możliwości wykazania się. Trochę to dziwne, bo przecież Jan Urban zna się na futbolu – był nie byle jakim napastnikiem, pracował w jednej z najsilniejszych lig świata. Nie zdawał sobie sprawy, że Jevtić to piłkarz, który jednym magicznym zagraniem potrafi zmienić przebieg boiskowej rywalizacji. A jeżeli serbski Szwajcar był w słabej dyspozycji, to rolą szkoleniowca powinno być doprowadzenie do zmiany tej sytuacji. Obecny trener spowodował zwyżkę formy u swych podopiecznych. Potrafi ich przygotować do rywalizacji na bardzo wysokim, nieosiągalnym dla ligowych przeciwników poziomie. Na tym polega różnica między jednym szkoleniowcem a drugim.

Przykładem piłkarza znajdującego się w zadziwiająco wysokiej formie jest Łukasz Trałka. Od kiedy trener zapomniał o wystawianiu dwóch „szóstek”, wydawało się, że kapitan Lecha stoi na straconej pozycji – nie może wygrać rywalizacji z Tettehem. Okazało się jednak, że potrafi dawać drużynie nie mniej niż Ghańczyk. Jest solidny i niezłomny w destrukcji, ale potrafi też zapędzić się z piłką pod pole karne przeciwnika i dobrze ją rozegrać. Drugi gol w Gliwicach był w dużym stopniu jego zasługą. Umiejętnie uruchomił Kostewycza, ten zaś zrobił użytek ze swej najsilniejszej broni – precyzyjnego dośrodkowania lewą nogą.

Rywalizacja o miejsce w składzie Lecha nabiera rumieńców. Tacy piłkarze, jak Marcin Robak, Nicki Bille, Mihai Radut, Aziz Tetteh z pewnością marzą o tym, by się wykazać. Nie można zapominać o młodzieży liczącej na swoje minuty. Ciekawie, w kontekście przyjścia do Lecha Kokalovicia, zapowiada się walka o miejsce na środku obrony. Szkoda, że Chorwat trwonił czas w Turcji zamiast zjawić się w Poznaniu miesiąc wcześniej.