Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Rozpędzona lokomotywa zniszczyła Piasta

włącz .

Bardzo dobry mecz Lecha w Gliwicach. Rozjechał Piasta głównie dlatego, że ma w składzie dużo lepszych piłkarzy. W pierwszej połowie klasą dla siebie byli Kostewycz i strzelec dwóch goli Majewski. Gdyby Lech poważnie traktował rywala także po przerwie, nastrzelałby mnóstwo bramek. Piast nie grał źle, ale nie jest to drużyna na poziomie Kolejorza, który wysłał kolejny sygnał, że jest groźny, stać go na wszystko. Oddał aż 11 celnych strzałów.

Szymon Pawłowski od niepamiętnych czasów był pierwszym wyborem trenerów Lecha, główną siłą napędową jego ofensywnych akcji. Nenad Bjelica miał ostatnio inną wizję, posadził Szymona na ławce. Piłkarz przesiedział na niej ostatnie mecze jesieni, wchodząc na boisko w końcówkach, podobnie było w pierwszym spotkaniu wiosny. Za to już w drugim trener Lecha dał odpocząć nie do końca zdrowemu „fałszywemu” skrzydłowemu Jevticiowi, wprowadzając od początku do gry tego prawdziwego.

W bramce stanął Jasmin Burić. Walczący o polski paszport Bośniak jest już 30-latkiem. Trener Piasta miał poważne problemy z zestawieniem drużyny na ten mecz, zwłaszcza formacji defensywnej, ale zawiedli się wszyscy przewidujący, że Lech od początku będzie miał miażdżącą przewagę. Spotkanie było wyrównane, a jubilat już w pierwszym kwadransie musiał kilkakrotnie ratować drużynę. W grze Lecha więcej było jakości, sprawniej potrafił przedostać się pod bramkę rywala, za to gospodarze grali w sposób bezpośredni, udawało im się wyprowadzać kolegów na dobre pozycje.

W Lechu długo zawodziło ostatnie podanie lub… wcale go nie było, bo Majewski lub Makuszewski, w charakterystyczny dla siebie sposób, zamiast rozgrywać decydowali się na strzały z dystansu. Groźnie było po akcjach skrzydłami, zwłaszcza lewą stroną, gdzie rozpędzał się Kostewycz, bardzo dobrze podawał w pole karne. Kilka razy obrońcy lub bramkarz Piasta ratowali się wybiciami piłki niemal z linii bramkowej. Gola głową mógł strzelić Kownacki, nie uderzył jednak najlepiej. Po chwili było jednak 1:0 dla Lecha. Rzut wolny z okolic narożnika pola karnego egzekwował Majewski. Lot piłki zmienił zawodnik Piasta, bramkarz był bez szans. Piast nie miał wyjścia, musiał energiczniej zaatakować.

Lech tylko na to czekał. Spokojnie przetrwał okres przewagi gospodarzy, skutecznie ratował się z opresji, starał się odbierać rywalom piłkę jak najdalej od bramki Buricia i uruchamiać szybki atak. Jedna z takich akcji była dla Piasta zabójcza. Lewym skrzydłem błyskawicznie pobiegł najlepszy w pierwszej połowie zawodnik na boisku, Kostewycz. Dośrodkował, a jeden z najniższych graczy Lecha Radosław Majewski precyzyjnie uderzył głową. To był piękny, filmowy gol, a po nim obraz gry nie zmieniał się. Nie było mowy o zdecydowanej przewadze zespołu prowadzącego dwoma golami, ale o większych umiejętnościach graczy Kolejorza. Obie drużyny były groźne w ataku.

Po przerwie Piast próbował uratować mecz, zdobyć kontaktowego gola. Potrafił konstruować niezłe akcje, w czym zasługa mało zdecydowanego i niecelnie podającego Lecha, nie potrafiącego przeprowadzić skutecznego ataku. Potwierdzało się, że wyszkolenie pojedynczych piłkarzy to za mało, by mieć zwycięstwo w garści, ale czasami wystarczy, by zdobyć decydującego gola. Co nie udawało się Piastowi, powiodło się Lechowi. Bramkarz Szmatuła nie utrzymał piłki po strzale z dystansu Pawłowskiego, a na to tylko czekał Kownacki, który zdobyło jednego z najłatwiejszych goli w swej krótkiej karierze. Po chwili miał zejść z boiska, ale zanim to się stało, zdążył jeszcze obić słupek gliwickiej bramki.

Mimo wysokiego prowadzenia Lecha mecz nie przestawał być ciekawy. Piast wciąż grał ambitnie, do przodu. Do Lecha można mieć pretensje za nonszalancję, jaka się wkradła w jego poczynania, przez co nie zdobył kolejnych bramek, a w dodatku narażał się na niebezpieczeństwo na przedpolu Buricia. Niewiele brakowało do czwartego gola, gdy efektowny rajd przeprowadził Makuszewski. Miał dobrze ustawionych kolegów, mógł ich obsłużyć, bramka byłaby wtedy formalnością. Myślał jednak tylko o sobie – oddał potężny strzał, po którym piłka przeleciała kilkanaście metrów nad poprzeczką. Po chwili zszedł z boiska robiąc miejsce Jevticowi. Wcześniej w meczu ligowym zadebiutował Radut, a Robak, zmiennik „Kownasia”, tym razem nie miał okazji wykonania rzutu karnego.

Piast Gliwice – Lech Poznań 0:3

Bramki: Majewski (28 i 35), Kownacki (62)

Kartki: Vranjes, Girdvainis

Piast: Jakub Szmatuła - Bartosz Szeliga, Aleksandar Sedlar, Edvinas Girdvainis, Patrik Mraz - Gerard Badia (80. Adam Mójta), Radosław Murawski, Stojan Vranjes (61. Michał Masłowski), Martin Bukata - Maciej Jankowski (46. Sasa Zivec), Łukasz Sekulski

Lech: Jasmin Burić - Tomasz Kędziora, Lasse Nielsen, Maciej Wilusz, Volodymyr Kostevych - Łukasz Trałka, Maciej Gajos, Radosław Majewski - Maciej Makuszewski (80. Darko Jevtić), Dawid Kownacki (69. Marcin Robak), Szymon Pawłowski (63. Mihai Radut)

Widzów: 3,5 tys.