Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Trzy karne, trzy gole i Termalika na kolanach

włącz .

Najstarsi kibice nie pamiętają trzech karnych w jednym meczu Lecha. Tak się zdarzyło w spotkaniu przeciwko Termalice, w dodatku wszystkie były dla Lecha, wszystkie zasłużone, wszystkie zostały wykorzystane, były to jedyne gole w meczu. To nie znaczy, że padł przypadkowy wynik. Wprost przeciwnie. Okazji bramkowych nie brakowało, ale wszystkie były marnowane. Szkoda, bo mógł paść wynik rekordowo wysoki, mimo iż Lech wcale nie rozegrał genialnego spotkania.

Początek był taki, jakiego należało się spodziewać. Wybitnie defensywnie nastawiona Temalika czekała na okazję do kontry, a Lech próbował coś wskórać przedostając się pod bramkę rywala poprzez długie rozgrywanie piłki. Nic z tego nie wynikało, dopiero kiedy udało się przyspieszyć grę, wymienić kilka błyskawicznych, efektownych podań można było znaleźć się w polu karnym i myśleć o zdobyciu gola. Tak było po serii zagrań z klepki. Ostatnim piłkarzem, który znalazł się przy piłce był Kownacki. Uderzył, lecz minimalnie chybił, piłka odbiła się od poprzeczki.

Wydawało się, że Lechowi trudno będzie zaskoczyć uważną defensywę gości. W najwyższej formie nie był Jevtić. Wdawał się w dryblingi z kilkoma przeciwnikami, zawsze kończyło się to stratą. Kiedy mógł strzelić, zwlekał, szukał lepszej pozycji, aż obrońcy pozbawiali go piłki. Jedno zagranie miał jednak udane i brzemienne w skutki. Posłał piłkę w pole karne do Kownackiego, ten przyjmując ją został sfaulowany, a sędzia Paweł Gil bez wahania wskazał na jedenasty metr boiska. Sam poszkodowany podszedł do piłki, celnie uderzył przy słupku. Bramkarz rzucił się we właściwym kierunku, ale nie dał rady obronić.

Dopiero wtedy goście porzucili głęboką obronę i spróbowali zaatakować. Choć kilka razy zamknęli Lecha w polu karnym, zmuszając Putnocky’ego do interwencji, to krzywdy żadnej gospodarzom wyrządzić nie potrafili. Po przerwie zagrali jeszcze ofensywniej. Trener Czesław Michniewicz wycofywał kolejnych piłkarzy defensywnych i wzmacniał atak. W pewnym momencie na boisku miał aż trzech napastników. Lechowi nie pozostało nic innego, jak próbować wyprowadzać kontry. Kilka razy był bliski zdobycia gola, prześladował go niestety pech, albo któryś z zawodników spóźniał się z podaniem. Kiedy wydawało się, że nic nie zapobiegnie bramce, piłka w dziwny sposób trafiała w interweniującego obrońcę lub odbijała się od słupka.

Do końca meczu brakowało kwadransa, a Termalika poczynała sobie coraz śmielej. Lech znalazł się w opałach. Piłkarze w niebiesko-białych strojach sprawiali wrażenie zniechęconych, chcieli jakoś dotrwać do końca nie tracąc prowadzenia, ale szanse na to malały w miarę, jak Termalika coraz częściej gościła pod bramką Putnocky’ego. Grozą powiało, gdy bramkarz Lecha zaniemógł i wydawało się, że trener musi od razu dokonać dwóch zmian. Na boisku przebywali Ukrainiec Kostewycz (bardzo dobry debiut) i Ghańczyk Tetteh (jeszcze w pierwszej połowie zastąpił kontuzjowanego Trałkę). Gdyby do bramki wszedł Bośniak Burić, w myśl przepisów trzeba byłoby zdjąć któregoś z obywateli kraju spoza Unii Europejskiej. Na szczęście udało się tego uniknąć, bramkarz Kolejorza cierpiał, lecz pozostał na boisku.

Na ostatnie minuty wszedł do gry Robak. W tym krótkim czasie mógł zapewnić sobie tytuł króla ligowych strzelców. Najpierw wykorzystał rzut karny, drugi w tym meczu, podyktowany za przypadkowe zagranie przez obrońcę ręką. Po chwili znalazł się w idealnej sytuacji, uderzył jednak niecelnie. To nie koniec – znalazł się jeszcze sam na sam z bramkarzem, spóźniał się z oddaniem strzału, aż został sfaulowany i sędzia trzeci raz wskazał na wapno. Do karnego jednak napastnik Lecha nie podszedł. Celnym strzałem wykazał się Jevtić.

Lech Poznań – Bruk-Bet Termalika Nieciecza 3:0

Bramki: Kownacki 33 (karny), Robak 89 (karny), Jevtić 90+4 (karny).

Kartki: Trałka - Misak, Osyra, Babiarz, Putiwcew, Jovanović (żółta), Putiwcew (czerwona).

Lech: Matus Putnocky - Tomasz Kędziora, Lasse Nielsen, Maciej Wilusz, Volodymyr Kostevych - Łukasz Trałka (36. Abdul Aziz Tetteh), Maciej Gajos - Maciej Makuszewski (90. Marcin Wasielewski), Radosław Majewski, Darko Dudka - Dawid Kownacki (84. Marcin Robak)

Termalika: Krzysztof Pilarz - Dalibor Pleva, Kornel Osyra, Artem Putiwcew, Guilherme - Patrik Misak, Bartłomiej Babiarz, Mateusz Kupczak (73. Dawid Nowak), Vlastimir Jovanović, Samuel Stefanik (65. Wojciech Kędziora) - Vladislav Gutkovskis.

Widzów: 10,5 tys.