Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Lodowaty początek piłkarskiej wiosny

włącz .

Przed meczem Lecha z Temerliką najczęściej mówi się o zmasowanej obronie i niebezpiecznych kontrach gości oraz o mrozie, z którym muszą sobie poradzić piłkarze i widzowie. Tych ostatnich wielu na stadion nie przyjdzie. Oglądanie spotkań piłkarskich rozpoczynających się o godzinie 20.30 nie ma o tej porze roku nic wspólnego z miłym spędzaniem czasu na świeżym powietrzu. Dobrze, że chociaż boisko będzie sprzyjało ciekawej, szybkiej grze.

Na problemy z brakiem nadającego się do treningu boiska skarżyli się natomiast goście. Ekipa z Małopolski swoją bazę ma w hotelu „Remes” w Opalenicy, gdzie boisk wprawdzie nie brakuje, ale do użytku nie nadaje się żadne. Z pomocą ekipie Termaliki pospieszył… Lech. Wystarczyło, by trener Czesław Michniewicz zwrócił się z prośbą o udostępnienie płyty ze sztuczną nawierzchnią przy Bułgarskiej, by w czwartek o 16 można było zorganizować tam zajęcia. Trener Termaliki jest wdzięczny Nenadowi Bjelicy za zgodę na taki układ. Nie każdy trener byłby równie życzliwy.

Dla piłkarzy Lecha brak boiska z naturalną trawą był w ostatnim tygodniu dużym utrudnieniem. Pytany o stopień przygotowania drużyny do rozgrywek Nenad Bjelica twierdzi, że byłoby idealnie, gdyby nie brak właściwego boiska. Dwóch piłkarzy treningi na syntetyku przypłaciło urazami. Dobrze, że chociaż w sobotę można było na głównej płycie rozegrać sparing. – Nasza murawa umożliwiała szybkie rozgrywanie piłki, podania po ziemi. Mam nadzieję, że do piątku nic się nie zmieni – mówi Marcin Robak, napastnik, który raczej mecz rozpocznie na ławce rezerwowych. Dla Lecha równe boisko to sprawa kluczowa. Przyjdzie mu zmagać się z ekipą skupioną na defensywie.

Nicki Bille i Mihai Radut nie zdążyli wrócić do pełni zdrowia. Duńczyk znów uskarża się na ból mięśni. Dla trenera nie ma to teraz wielkiego znaczenia, bo ofensywnych graczy mu nie brakuje. Gorzej z obroną, a szczególnie z jej środkiem. Kończy się wreszcie saga transferowa Tamasa Kadara. Węgier pojechał do Kijowa dopinać swoje przejście do Dynama. Nie ma już w klubie Paulusa Arajuuriego. Na wietrzną ospę rozchorował się Jan Bednarek. Partnerem Lasse Nielsena będzie więc Wilusz lub Dudka. Trener Lecha nie wyklucza, że do drużyny dołączy nowy obrońca. Jeżeli tak się stanie, z pewnością nie znajdzie się natychmiast w wyjściowym składzie. Szkoleniowiec, od którego oczekuje się dobrych wyników, nie skarży się na tę sytuację, ale z pewnością zachwycony nie jest. Możemy się domyślać, że w klubach, w których dotychczas pracował dyrektorzy sportowi swoje obowiązki traktowali profesjonalnie.

Trener liczy, że w meczu ligowym jego drużyna zagra lepiej, niż w ostatnim sparingu, gdy przez pierwszy kwadrans nie mogła nabrać tempa. Teraz od początku trzeba grać szybko, a przy tym uważnie, by ustrzec się szybkich ataków. Także Marcin Robak uważa, że początek spotkania będzie ważny. Dobrze by było szybko zdobyć bramkę zmuszając rywala do porzucenia defensywnej taktyki. Jeżeli bezbramkowy wynik utrzymywała się będzie długo, zrobi się nerwowo, a chwila nieuwagi może kosztować stratę bramki, być może decydującej.