Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Rozstrzelali Elanę w próbie przed ligą

włącz .

8:0 to ulubiony wynik Lecha w sparingach z trzecioligowcami. Przed wyjazdem na Cypr w takim stosunku pokonał Sokół Kleczew, identycznym wynikiem zakończył się ostatni sprawdzian przed pierwszym meczem ligowym – pojedynek z Elaną Toruń. Spotkanie zostało rozegrane na znajdującej się w bardzo dobrym stanie głównej płycie INEA Stadionu. Piłkarze Lecha cieszyli się grą, pokazali kilka pięknych akcji i znakomitych strzałów. Widać, że tęsknią do ligowej rywalizacji.

Elana Toruń to klub z dużymi ambicjami, nastawił się na awans, sprowadził dobrych jak na trzecią ligę zawodników. Trenerem jest tam Jerzy Cyrak, były asystent Mariusza Rumaka, a dyrektorem sportowym Patryk Kniat, przez długie lata związany z Lechem. Kolejorz to jednak wyższa półka i zgodnie z przewidywaniami mecz nie był wyrównany. Gospodarze uzyskali bardzo dużą przewagę, aż publiczność, która zasiadła na trybunie w liczbie pół tysiąca zastanawiała się, jaki jest sens rozgrywania takich spotkań.

Całkiem niepotrzebnie. W piątek Termalika w meczu ligowym zastosuje taką samą taktykę – wycofa się pod własne pole karne i spróbuje wyprowadzać kontry. Z pewnością będą one znacznie groźniejsze niż akcje, którymi próbowała Lecha straszyć Elana. Był to zatem pożyteczny sprawdzian i okazja do przećwiczenia rozwiązań ofensywnych. W pierwszej połowie goście odważniej do przodu wyszli zaledwie kilka razy, nie udało im się oddać strzału. Lech atakował non stop, próbował różnych zagrań w ataku pozycyjnym. Dobrze piłkę rozgrywali Jevtić, Gajos i Majewski. Ten ostatnio zbyt często ją tracił w starciach ze znacznie silniejszymi fizycznie przeciwnikami.

Po kwadransie padła bramka dla Lecha – dośrodkowanie przejął na głowę Trałka i pewnie strzelił. Chorągiewka sędziego uniosła się jednak w górę, gol został anulowany. Kilka minut później wszystko odbyło się tak, jak trzeba, a umiejętnościami błysnął Gajos. W pięknym stylu przyjął piłkę, zgubił rywali po krótkim biegu, z dystansu umieścił ją tuż przy słupku. Przeciwnik był słaby, ale takiemu uderzeniu klasy to nie ujmuje.

Dwie kolejne bramki to dzieło Makuszewskiego. Najpierw w 29 minucie idealnie obsłużył go Majewski, potem Jevtić. Szczególnie mógł się podobać ten drugi gol. Piłkarze Lecha w świetnym stylu wyszli spod własnej bramki. Serią zwodów popisał się Kostewycz. Piłka trafiła do Jevticia, a ten wykonał długie, mierzone podanie do Makuszewskiego, któremu wystarczyło wbiec w pole karne i postawić kropkę nad „i”. Było to w 37 minucie. Gdyby pierwsza połowa zakończyła się minutę przed czasem, bramkarz Elany uniknąłby kompromitacji. W 45 minucie, po dośrodkowaniu Majewskiego wyskoczył, by trącić piłkę kierując ją przy słupku do własnej bramki.

Drugą połowę Lech zaczął z jedną tylko zmianą – Trałkę zastąpił Tetteh. Potem trener dał szanse kolejnym graczom. Elana nie cofała się równie głęboko, jak w pierwszej połowie, próbowała grać wyżej, ale straciła tyle samo bramek. W 59 minucie Kownacki przejął odbitą piłkę i umieścił ją w siatce. Po czterech minutach Nielsen zdobył głową gola po rzucie rożnym. W 71 minucie rzut wolny z okolic narożnika pola karnego wykonywał Jevtić. Uderzył fantastycznie, w krótki róg, tuż przy słupku. Tego nie obroniłby żaden bramkarz. Strzelanie w 84 minucie zakończył Robak. Przyjął przypadkowo odbitą piłkę i popędził na bramkę. Mógł podać Niecki’emu Bille, który wszedł na boisko na ostatnie minuty. Duńczyk  znalazłby się w idealnej sytuacji. Robak stwierdził, że nie ma co podbudowywać go psychicznie, konkurencja w ataku Lecha jest zbyt silna. Wolał zejść na lewą stronę boiska, zmylić obrońców i pokonać bramkarza.

W drugiej połowie Elana oswoiła się z klasą Lecha, zagrała odważniej. Oddała nawet dwa strzały. Za każdym razem, po rykoszetach, piłka padała łupem Putnocky’ego, który rozegrał cały mecz. Wydaje się, że właśnie on rozpocznie sezon w bramce Lecha. Podobać mógł się Kostewycz, piłkarz dobrze technicznie wyszkolony, zwinny i szybki, potrafiący dryblować i celnie podawać. Radut wciąż walczy z urazem. Niepewny swego losu Kadar spędzil dwie godziny na ławce rezerwowych. Wydaje się, że w meczu przeciwko Termalice trener Bjelica wystawi skład, którym Lech rozpoczął ostatni sparing.

Skład Lecha: Matus Putnocky - Tomasz Kędziora, Jan Bednarek, Lasse Nielsen, Volodymyr Kostevych (80. Marcin Wasielewski) - Maciej Gajos, Łukasz Trałka (46. Abdul Aziz Tetteh) - Maciej Makuszewski, Radosław Majewski (60. Szymon Pawłowski), Darko Jevtić (80. Nicki Bille) - Dawid Kownacki (60. Marcin Robak).

Bramki: Gajos (19), Makuszewski (29), Makuszewski (37), Piotrowski (45, gol samobójczy), Kownacki (58), Nielsen (64), Jevtić (71), Robak (84).