Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Piłkarze Lecha tęsknią do boiska. Naturalnego

włącz .

Ze słonecznego, ciepłego Cypru przyjechali w sam środek polskiej zimy. Mróz i wiatr im nie przeszkadza, to zjawisko w lutym naturalne, ale trenowanie na syntetycznej nawierzchni traktują jako smutną i przykrą konieczność. Nie mogą doczekać się, aż mróz puści. W sobotę muszą rozegrać sparing, ostatni przed wznowieniem ligowych rozgrywek, niestety także na sztucznej trawie.

– Ten ostatni sprawdzian traktujemy jako jeden z najważniejszych treningów – mówi Rene Poms, asystent trenera Lecha. – Spróbujemy sprawdzić nowe rozwiązania, które chcemy wprowadzić już w ligowym meczu przeciwko Termalice. Trzeba pamiętać, że w Poznaniu i na Cyprze przygotowywaliśmy się nie do tego pierwszego spotkania, ale do całej rundy wiosennej.

Kilku piłkarzy Lecha nie mogło ostatnio trenować. Mihai Radut dopiero we wtorek wyszedł na boisko, by ćwiczyć wspólnie z kolegami. Musi nadrabiać zaległości spowodowane długą, jesienną przerwą w grze, a potem urazem odniesionym przed pierwszym sparingowym meczem na Cyprze. Okaże się, w jakiej jest dyspozycji i ile czasu zajmie mu dojście do pełnej dyspozycji. Drużyna ma za sobą wyczerpujące,wielotygodniowe treningi. Teraz będą one lżejsze, konieczna jest też ostrożność, by piłkarze nie nabawili się w ostatniej chwili urazów.

Nikt jeszcze nie wie, kiedy do pełni zdrowia wróci Nicki Bille, inny gracz z urazem. Przez niemal całą jesień się leczył, z początkiem roku miał trenować na pełnych obrotach, ale ciągle skarży się na bóle mięśnia. Trener Poms nie traci jednak nadziei, że Duńczyk już w sobotę będzie mógł wybiec na boisko w sparingu przeciwko Elanie Toruń, oczywiście na początek nie na długo. Lechowi akurat nie brakuje napastników, ale jeszcze jeden przyda się, oczywiście pod warunkiem, że będzie dysponowany. Nicki nie zdążył rozegrać w koszulce Lecha wielu spotkań. Wiosnę spędzi w Poznaniu, ale potem wszystko jest możliwe, także skrócenie kontraktu.

Piłkarzem, który nie może już się doczekać pierwszego meczu o punkty, jest Radosław Majewski. – Trenowanie na sztucznym boisku nie wpływa na nas dobrze, od biegania po twardym mięśnie są zmęczone, zbite. Mieliśmy nadzieję, że treningowe boisko z naturalną trawą będzie na nas w Poznaniu czekać, ale nic z tego – mówi pomocnik Kolejorza. Mówi, że nie lubi rozgrywać sparingów. Dla niego pierwszy mecz o stawkę mógłby się odbyć choćby dziś. Czuje się do tego przygotowany.

Pomocnik zdaje sobie sprawę, że żarty się skończyły. Nie jest ważne, jaki drużyna pokaże styl, choć nie powinno być z tym źle. Teraz już trzeba zdobywać punkty, i to od samego początku. – Jesteśmy dobrej myśli. Będziemy mocni – zapewnia. Jest mu obojętne, na jakiej pozycji wystawi go trener. Uniwersalność traktuje jako swoją zaletę.