Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Urodzaj na bramkarzy

włącz .

Aż czterech bramkarzy Lecha rozpoczęło na Cyprze przygotowania do rundy wiosennej. Rywalizacja o miejsce między słupkami rozpoczyna się od nowa, choć nie dotyczy wszystkich czterech graczy. Bramkarzem numer jeden będzie Jasmin Burić lub Matus Putnocky. Gdyby któryś z nich nie mógł być brany pod uwagę, na ławce rezerwowych zasiądzie Miłosz Mleczko. Bartosz Przybysz to przyszłość Kolejorza, nieprędko zadebiutuje w pierwszej drużynie.

Dziś jeszcze nie można przewidzieć, kto wystąpi w pierwszym meczu po zimowej przerwie, czyli 10 lutego, gdy Lechowi przyjdzie zmierzyć się u siebie z Bruk Betem Termaliką. Szanse Putnocky’ego i Buricia są teraz takie same. Jesienią hierarchia ustaliła się, pierwszym wyborem trenera był Słowak, a Bośniak długo musiał czekać na swoją szansę. Putnocky bronił pewnie, wielokrotnie ratował Lecha z opresji. Chyba poczuł się zbyt pewnie, bo zaczęły mu się przytrafiać błędy. W Białymstoku niepotrzebnie wybiegał z bramki, w Krakowie dał się zaskoczyć strzałem z 40 metrów. Trener Lecha podkreślał jednak, że gorszy występ nie będzie powodem do zmiany w składzie.

Teraz jednak wszystko zaczyna się od początku. Bramkarze pracowali przez tydzień na bocznym boisku INEA Stadionu. W sparingu przeciwko Sokołowi Kleczew szansę gry otrzymał Miłosz Mleczko. Bramki nie wpuścił, ale i nie miał wielu okazji pokazania umiejętności. W kolejnych sparingach trenerzy Lecha będą stawiać na Buricia lub Putnocky’ego. – W Poznaniu pracowaliśmy głównie nad przygotowaniem fizycznym, dużo biegaliśmy, teraz będzie ciąg dalszy. Skoro chcemy odnosić sukcesy, tak musi być – mówi Putnocky. – W nowym roku każdy z nas chce się pokazać z dobrej strony, każdy chce dostać szansę, więc musimy dobrze wykorzystać zgrupowanie – dodaje Słowak.

Wszystko wskazuje, że bramkarz, który przegra rywalizację, otrzyma szansę gry w Pucharze Polski, a tam, jeżeli wszystko się dobrze potoczy, Lecha czekają trzy mecze i szansa wywalczenia trofeum. – Staramy się uzyskać prawo gry w europejskich pucharach, a droga do tego celu przez Puchar Polski jest bliższa – mówi Putnocky. – Oczywiście ligi też nie odpuszczamy, postaramy się zająć jak najwyższe miejsce, a wszystko jeszcze jest możliwe.

Słowacki bramkarz przyznaje, że trener Lecha ma duży komfort – możliwość wyboru między dwoma dobrymi bramkarzami. – W polskiej lidze pokazuje się wielu dobrych bramkarzy, ale mało który trener ma do dyspozycji dwóch grających na zbliżonym poziomie. Kiedy któremuś z nas coś się przytrafi, do gry wejdzie drugi. Taka rywalizacja jest dla każdego z nas korzystna. Gdy kolega z drużyny naciska, zmusza do intensywniejszej pracy – twierdzi Matus Putnocky.