Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Defensywa Lecha to zagadka. Kto odejdzie? Kto przyjdzie?

włącz .

Zapowiadało się, że zimą nie będzie w Lechu dużych ruchów transferowych. Miał odejść tylko Paulus Arajuuri, ewentualnie Tamas Kadar, o ile uda mu się znaleźć chętnego gotowego spełnić oczekiwania zawodnika i klubu. Do Lecha dołączyliby tylko piłkarze zastępujący odchodzących. Nastąpi jednak więcej zmian. Nie wiadomo, czy drużyna będzie po nich mocniejsza niż jesienią.

Ruchy transferowe miały dotyczyć wyłącznie formacji defensywnej. Tymczasem pierwszy zawodnik, którego Lech zimą pozyskał, to gracz ofensywny – Rumun Mihai Radut. Drużynę opuściło do tej pory aż czterech zawodników, a to prawdopodobnie nie koniec. Możemy więc spodziewać się kolejnych transferów do klubu.

Władze Lecha zdecydowały się wypożyczyć na rundę wiosenną trzech swoich młodych piłkarzy: Dariusz Formella będzie grał w Arce, Kamil Jóźwiak w GKS Katowice, a Robert Gumny w Podbeskidziu. Kadra stała się przez to mniej liczna. W drużynie nie ma jeszcze zawodnika zastępującego Paulusa Arajuuriego, czyli podstawowego obrońcę. Kiedy wiadomo było, że grający w Wiśle Richard Guzmics nie przedłuży kontraktu, media informowały o prawdopodobnej zamianie: Węgier trafiłby do Lecha, w jego miejsce do Krakowa pojechałby Maciej Wilusz, największy pechowiec w zespole. Guzmics wybrał jednak ofertę z Chin, więc wymiany nie będzie, ale to nie znaczy, że osłabiona Wisła przestała interesować się Wiluszem. Być może dojdzie z Lechem do porozumienia.

W ten sposób Lechowa defensywa zostałaby przetrzebiona. Gdyby odszedł Kadar, w klubie nie było żadnego piłkarza na lewą stronę obrony. Na prawej pozostałby Tomasz Kędziora i jego zmiennik – będący w tym samym wieku Marcin Wasielewski, który nie zdążył jeszcze zaliczyć debiutu w ekstraklasie. Na środku Lech miałby tylko Jana Badnarka i Lasse Nielsena, jeśli nie liczyć Dariusza Dudki. Wątpliwe w tej sytuacji, by Lech zechciał pozbyć się Wilusza, obrońcy potrafiącego grać na środku i po lewej stronie boiska.

Defensywa to formacja wymagająca zgrania i stabilizacji. Budowanie całkiem nowej obrony przed najważniejszą częścią sezonu byłby ryzykowne. Nie można więc wykluczyć, że zimą Lech straci tylko Arajuuriego i Gumnego, a w ich miejsce pozyska jednego obrońcę. Transfer Kadara długo nie może dojść do skutku i z każdym dniem rośnie prawdopodobieństwo, że Węgier wiosną nadal będzie grał w Lechu. Oby tylko kolejne nieudane okienko transferowe znów nie wpłynęło negatywnie na jego postawę. Transferowych planów klubu nie znamy. Wiemy tylko, że zwlekanie z ostatecznymi decyzjami nie jest korzystne. Czas płynie, już w poniedziałek drużyna rozpoczyna przygotowania do dalszej części rozgrywek.