Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Nowe nadzieje Dawida Kownackiego

włącz .

Jeszcze kilka miesięcy temu „Kownaś” nie wiedział, co z sobą zrobić. Zawodził siebie i tych wszystkich, którzy na niego liczyli. Nie zawsze prowadził się dobrze, nie omijały go kontuzje. Brał pod uwagę wypożyczenie do słabszego klubu, bo liczył na odbudowę formy, powrót na ścieżkę rozwoju. Nowy trener Lecha dał mu do zrozumienia, że na niego liczy. Pomógł mu. Dziś oglądamy innego „Kownasia” –grającego nalezie, skutecznego.

– Trener bardzo mi pomógł. Poczułem, że mam jego zaufanie. Zmieniło się moje podejście do piłki, do własnej gry. Stałem się spokojniejszy. Dostałem nową szansę i ją wykorzystałem – mówi napastnik Lecha. Przyznaje, że uwierzyć w siebie pomogła mu dobra gra w młodzieżowej reprezentacji prowadzonej przez Marcina Dornę. W spotkaniu przeciwko Czarnogórze popisał się golem i asystą. To było prawdziwe przełamanie, przyszły bramki w lidze, Pucharze Polski, wspaniały gol w spotkaniu przeciwko rówieśnikom z Niemiec.

Trener Nenad Bjelica traktuje go jako typową „dziewiątkę”, gdy w czasach juniorskich najczęściej grał na „dziesiątce”. Poprzedni trenerzy Lecha chętnie wystawiali go też na skrzydle. Rola wysuniętego napastnika służy i jemu, i drużynie. Trener ma do dyspozycji dwóch takich graczy. Obaj potrafią strzelić gole nawet w roli zmienników. Zastanawiając się, czy od pierwszej minuty powinien grać młody Kownacki, czy 15 lat starszy Robak, trener Lecha mógłby rzucić monetę. Ostatnio, gdy Lech długo nie mógł pokonać bramkarza Korony Kielce, przez ostatni kwadrans grali obaj napastnicy. Efekt? Asysta Robaka, piękny gol „Kownasia”.

– Dobrze nam się współpracuje, nie istnieje coś takiego, jak zawiść, gramy przecież w tej samej drużynie – zapewnia Dawid. Wiele wskazuje, że właśnie on rozpocznie mecz przeciwko Cracovii w wyjściowym składzie. Nie będzie to łatwe spotkanie, bo Cracovia u siebie zawsze gra dobrze, choć nie zawsze skutecznie. Lechowi zdarzyło się tam wygrać 6:1 po szalonym meczu, ale ostatnio poniósł bolesną porażkę – 2:5. Już po trzech minutach gospodarze prowadzili dwoma bramkami. – Fajnie by było zakończyć mecz zwycięstwem, spędzić zimę w czołówce tabeli, więc na boisko wejdziemy skoncentrowani – obiecuje „Kownaś”.

W ostatnim czasie pojawiły się informacje o zainteresowaniu Dawidem włoskiej Pescary, beniaminka serie A. Mecz z Koroną oglądał na żywo prezes tego klubu. Musiał być rozczarowany, gdy „Kownaś” siedział na ławce rezerwowych, ale ostatnie minuty należały do młodego napastnika, strzelca jedynej bramki w meczu. – Nie zaprzątam sobie tym głowy. Nie ma żadnego znaczenia, kto mnie obserwuje. Jestem w Lechu i skupiam się tylko na grze dla mojego klubu – zapewnia piłkarz, który wierzy, że najtrudniejsze momenty ma za sobą. Cieszy się, że nareszcie omijają go kontuzje. To kolejny dowód na to, jak wiele się zmieniło, choć zdaje sobie sprawę, że przy agresywnej grze przeciwników trzeba mieć szczęście, by nie złapać urazu.