Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Zwycięski gol „Kownasia” w szalonym meczu Lecha

włącz .

W ostatnim meczu Lecha na własnym stadionie w 2016 roku emocji było co nie miara. Obie drużyny oddały 40 strzałów, ale padła z nich tylko jedna bramka, na szczęście dla Lecha. Korona Kielce nie przyjechała do Poznania, by się bronić, w meczu były okresy z jej wyraźną dominacją. Nie brakowało niecelnych strzałów, nieporozumień, twardej walki. Zasłużone zwycięstwo zapewnił Lechowi Dawid Kownacki kilka minut przed końcem spotkania.

Już po 40 sekundach mogło – powinno! – być 1:0 dla Lecha. Udał mu się wyprowadzić szybki atak, piłka trafiła na lewe skrzydło do Pawłowskiego, ten ją posłał płasko pod bramkę. Minął się z nią obrońca Korony, trafiła pod nogi Jevticia, który uderzył bez zastanowienia z 12 metrów, niestety obok bramki. Potem nastąpiło coś, czego nikt się nie spodziewał: kilkanaście minut totalnej dominacji Korony. Nie dawała Lechowi dojść do głosu. Łatwo przejmowała piłkę, atakowała raz za razem, tworzyła groźne sytuacje, była o włos od zdobycia gola. Grała z rozmachem i polotem, a Lech tylko się temu przyglądał.

Kolejorz jakoś to przetrwał bez strat, potem przejął inicjatywę, bo jak niespodziewanie Korona zdominowała Lecha, tak równie niespodziewanie stanęła w miejscu, jakby już się wyszumiała i czekała na to, co zrobi przeciwnik. W pierwszej połowie mogło paść kilka bramek dla Lecha. Najlepszą okazję zmarnował Pawłowski. Odbitą po jego strzale piłkę przejął jeszcze Robak trafiając z bliska w poprzeczkę. Napastnik Lecha poruszał się tego dnia niczym na zwolnionych obrotach. Kiedy znalazł się w dobrej sytuacji przekładał piłkę z nogi na nogę, szukał lepszego ustawienia, aż szansa przepadała. Tracił piłkę w niepotrzebnych dryblingach. Koronę ratował sędzia, gdy jej obrońca obronił ręką piłkę zmierzającą do bramki. Rzutu karnego nie było.

Korona ponownie przejęła inicjatywę pod koniec pierwszej połowy. Także w drugiej atakowała od czas udo czasu z rozmachem, więc Putnocky nieustannie musiał się mieć na baczności, obronił kilka groźnych strzałów. Więcej okazji bramkowych stworzył jednak Lech. Sam Pawłowski zmarnowało co najmniej trzy „setki”. Wydaje się, że z nim w składzie – przynajmniej w obecnej formie – Lech jest mniej groźny niż w poprzednich meczach. Szczęście nie dopisywało też Jevticiowi, kilkakrotnie pudłującemu. Raz piłka po jego strzale zatrzymała się na poprzeczce, innym razem niemal ją musnęła.

Pod koniec spotkania groźnie wyglądającej kontuzji doznał Bednarek. Prawdopodobnie po powietrznym pojedynku stracił przytomność. Doszedł jednak do siebie i w towarzystwie lekarza i masażysty opuścił boisko z nadzieją, że za chwilę na nie wróci. W tym czasie nastąpiła jednak zmiana, do gry wszedł Nielsen i Bednarek wściekał się przy linii widząc, co się dzieje. Wyglądało to na duże nieporozumienie, choć trener Lecha potem tłumaczył, że nie mógł sobie pozwolić, by w tak intensywnym meczu defensywa została choćby na krótko zdekompletowana.

Za chwilę wszyscy o tej sytuacji zapomnieli, bo Kownacki, który nieco wcześniej zastąpił Majewskiego, zapewnił Lechowi, pięknym strzałem pod poprzeczkę, zwycięstwo. Korona rzuciła się do ataku, Lech ją kontrował, najczęściej po przechwytach dobrze grającego Trałki, miał kilka znakomitych okazji bramkowych, ale wszystkie w zadziwiający sposób roztrwonił. Sam Robak, chyba najsłabszy gracz tego meczu, w doliczonym o 6 minut czasie gry uratował Koronę dwukrotnie. Gdy przy rzutach rożnych na pole karne Lecha wędrował bramkarz z Kielc, a gospodarze odzyskiwali piłkę, mogli strzelać z daleka. To, co wyprawiali Robak i spółka, woła o pomstę do nieba, choć najlepszą sytuację tuż przed końcem zepsuł młody Jóźwiak. Tylko w ostatnich minutach meczu Lech mógł zdobyć kilka goli.

Lech Poznań – Korona Kielce 1:0 (0:0)

Bramka: Dawid Kownacki (81)

Żółte kartki: Gajos, Arajuuri, Jevtić – Dejmek

Lech: Matus Putnocky - Tomasz Kędziora, Paulus Arajuuri, Jan Bednarek (80. Lasse Nielsen), Tamas Kadar - Maciej Gajos, Łukasz Trałka - Darko Jevtić, Radosław Majewski (71. Dawid Kownacki), Szymon Pawłowski (65. Kamil Jóźwiak) - Marcin Robak

Korona: Zbigniew Małkowski - Vladislavs Gabovs, Radek Dejmek, Bartosz Rymaniak, Rafał Grzelak - Vanja Marković, Mateusz Możdżeń - Marcin Cebula (84. Michał Przybyła), Nabil Aankour, Ken Kallaste (46. Sergiej Pilipczuk) - Dani Abalo (77. Jacek Kiełb)

Widzów: 12.025