Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Przerwa w wygrywaniu za Lechem. Pora na kolejne zwycięstwa

włącz .

Do końca roku trzeba rozegrać jeszcze dwa mecze, w odstępie tygodniowym, jeden u siebie, drugi na wyjeździe. To już nie taki wysiłek, jak trzy trudne wyjazdy, co kilka dni. Tylko dwóch piłkarzy nie może grać – Nicki Bille leczy się od miesięcy, a Maciej Makuszewski złamał żebro. Nie będzie problemów z ich zastąpieniem. Jeżeli uda się zagrać na takim poziomie, jak w ostatnich tygodniach, nie powinno być problemu ze zdobyciem 6 punktów.

Trener przygotowania fizycznego, dr Martin Mayer twierdzi, że piłkarzom Lecha sił nie brakuje i nie zabraknie do końca roku. Drużyna dobrze zniosła wyjazdowy maraton, a porażka w ostatnim spotkaniu nie wynikała ze spadku formy fizycznej. W środę pobrano zawodnikom krew do analizy. Okaże się, jaki jest stopień ich zmęczenia. Przed ostatnimi meczami zespół trenuje taktykę, koordynację, sposób rozgrywania akcji. – Piłkarze są w dobrej formie. Gotowi są do rozegrania ostatnich spotkań. Za nimi trudny moment, czyli mecze rozgrywane co 3-4 dni – mówi dr Mayer.

Do pełni szczęścia, czyli osiągnięcia maksymalnie dobrych wyników, Lechowi zabrakło zwycięstwa w Białymstoku. Zdaniem trenera przygotowania fizycznego, mecz był jednak wyrównany, Lech miał szanse na strzelenie kilku bramek. Porażka była skutkiem tego, że nie udało się ich wykorzystać. Nie bez znaczenia była też jakość murawy. – Nasza też nie jest w najlepszym stanie, ta w Białymstoku nie była więc dla nas wielkim utrudnieniem, często na takiej gramy. Obie drużyny miały podobne szanse – twierdzi Radosław Majewski, pomocnik Lecha.

Czego więc można się spodziewać po meczu przeciwko Koronie Kielce? – Jakość boiska znów może mieć wpływ na grę, szczególnie naszą, bo do nas będzie należeć konstruowanie akcji. Nie sądzę, by przeciwnik prowadził grę. Ale cóż, trzeba szybko wrócić na tory, na jakich byliśmy przed wyjazdem do Białegostoku, do jakich już się przyzwyczailiśmy. Mecz z Koroną, jaki rozegraliśmy kilka miesięcy temu na wyjeździe, był chyba najgorszy w naszym wykonaniu. Strzeliliśmy szybko bramkę, ale potem przeciwnik zdobył ich aż cztery, złapaliśmy czerwoną kartkę. To byłą nasza zła passa, teraz jest inaczej – mówi pomocnik Lecha.

Pierwszy mecz z Koroną to przeszłość, piłkarz Lecha nie chce do niej wracać. Podkreśla tylko, że trzeba się odegrać. – Nie jest ważne, czy wygramy równie wysoko, jak wtedy przegraliśmy. Przede wszystkim trzeba zdobyć trzy punkty. Gonimy czołówkę, więc to się liczy najbardziej. Na chwilę się zatrzymaliśmy, trzeba to jak najszybciej nadrobić. Nasz cel to wygrać z Kielcami, z Cracovią poprawić, zadomowić się w czołówce na zimę, a potem ruszyć do przodu i zrealizować cele – zapowiada Radosław Majewski.