Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Jan Bednarek: krytyka mnie nie załamuje

włącz .

Po powrocie do Poznania z wypożyczenia wszedł na boisko, gdy Jan Urban musiał znaleźć zastępstwo dla kontuzjowanych obrońców. Strzelił bramkę, stał się silnym punktem drużyny, okrzyknięto go czołowym obrońcą ekstraklasy i nadzieją polskiej piłki. W ostatnich dwóch meczach, w Krakowie i Białymstoku, zagrał źle, popełniał błędy. Długo był chwalony, aż stał się przedmiotem medialnej krytyki.

– Nie czytam tego, co się o mnie pisze. Wykonuję swoją robotę najlepiej, jak potrafię. Mam przed sobą konkretne zadania. Dwa słabsze spotkania to w moim wieku nie jest nic niespodziewanego. Muszę przejść i przez taki okres, łapać dzięki temu doświadczenia. Krytyka mnie nie załamuje, wprost przeciwnie. Staram się skupiać na tym, co robię. Forma wróci – twierdzi Jan Bednarek.

Od dłuższego czasu trener Nenad Bjelica stawia na duet Bednarek - Arajuuri. Rzadko się zdarza, by trzeba było któregoś z tych obrońców zastąpić sięgając po Lasse Nielsena. – Dobrze mi się gra i z Paulusem, i z Lasse. Z Paulusem rozumiem się jednak lepiej, bo częściej z nim gram, ale to nie znaczy, że gorzej się czuję mając obok siebie Lasse – mówi młody obrońca. Wkrótce będzie musiał przyzwyczajać się do gry z Nielsenem. Arajuuri rozegra jeszcze tylko dwa spotkania w koszulce Lecha, potem przeniesie się do Danii. – Nie ma więc co przyzwyczajać się do niego. W styczniu zastąpi go ktoś inny, jestem przekonany, że z powodzeniem – mówi Jan Bednarek.

Cała drużyna, jak podkreśla obrońca, po porażce w Białymstoku jest głodna zwycięstw. Spotykając się z Koroną Kielce chce pokazać, że zdarzył się wypadek przy pracy, teraz wszystko wraca do normy. – Ciągle jesteśmy w bardzo dobrej formie. Potrafimy chwycić przeciwnika za gardło i pokazać mu, z kim się mierzy. Wierzę, że zdobędziemy trzy punkty i ucieszymy naszych kibiców. Super jest zagrać znowu w domu, cieszyć się dopingiem kibiców. Choć gdy graliśmy na wyjazdach, też tego nie zabrakło – dodaje piłkarz.

Analiza meczu z Jagiellonią dopiero przed drużyną i sztabem szkoleniowym, ale Jan Bednarek wie, jakie były główne przyczyny porażki: - Strzeliliśmy mniej bramek, dlatego przegraliśmy. Nałożyło się zmęczenie po kilku meczach wyjazdowych. Dużo grania, dużo podróży, mało snu, niewiele czasu na regenerację – to wszystko musiało odnieść skutek, dlatego zagraliśmy słabiej niż poprzednio. Nie możemy rozpamiętywać tej porażki, próbować ją wytłumaczyć. Do końca roku pozostały dwa spotkania. Trzeba je wygrać – mówi z przekonaniem Jan Bednarek.