Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Bjelica nie chce nowych graczy, ale Lech transferów nie uniknie

włącz .

Korzystanie z malej grupy piłkarzy, a tego – w myśl zasady, że zwycięskiej drużyny nie zmienia się – trzyma się Nenad Bjelica, nie odpowiada tym, co nie mogą doczekać się swoich „minut”. Szczególnie dla młodych każda chwila spędzona na boisku jest na wagę złota. Lech ma też takich, którzy przydaliby się innym drużynom, a w Poznaniu nie pamiętaną już zapachu boiska.

Podczas ostatniej przedmeczowej konferencji prasowej Bjelica głośno rozważał, czy dla Kamila Jóźwiaka (na zdjęciu) półroczne wypożyczenie do klubu, w którym miałby szanse regularnej gry, nie byłoby rozwiązaniem optymalnym. Wydaje się, że decyzja w tej sprawie zapadła, a jeżeli nawet nie, to zapadnie za chwilę i wiosną utalentowany skrzydłowy będzie biegał w koszulce innego koloru. Chętnych z pewnością nie zabraknie, piłkarz ten pokazał już swoje możliwości, choćby ostatnio w Krakowie, gdy wywalczył ostatnią bramkę.

Nie tylko Jóźwiakowi przydałyby się częste występy. Także Robertowi Gumnemu. Przez Jana Urbana traktowany był jako dubler Kadara, mimo iż to bardziej prawy defensor niż lewy. Bjelica wolał korzystać z usług Wilusza niż zdolnego juniora. Może więc i Robert okresowo skierowany zostanie do słabszego od Lecha klubu? Tomasz Kędziora gra w każdym meczu od pierwszej do ostatniej minuty, ale nie musi być tak zawsze i można byłoby traktować Gumnego jako zmiennika prawego obrońcy. Lepiej jednak, by młody zawodnik łapał doświadczenie na boisku, a nie na ławce rezerwowych. Poza tym w drużynie jest jeszcze Marcin Wasielewski, dobrze czujący się na prawej obronie i marzący o debiucie w ekstraklasie.

Piłkarzem, który od dawna nie pojawia się na boisku, jest Dariusz Formella. Jest słabszy od ofensywnych graczy Kolejorza, ale to nie wstyd, bo to piłkarze potrafiący grać na wysokim poziomie. Wydaje się, że jeżeli nic złego nie stanie się żadnemu z nich, Darek nieprędko powącha boisko. Grając w ubiegłym sezonie w Arce był gwiazdą, z pewnością w Gdyni rozwinął się. Potem jednak zgubił formę, nie grał rewelacyjnie. Nie wiadomo, w jakiej jest dyspozycji teraz, ale nie ulega wątpliwości, że musi wreszcie grać, i to regularnie. Jeżeli nie otrzyma takiej szansy, wypożyczenie byłoby korzystnym rozwiązaniem dla niego, choć nie koniecznie dla klubu, któremu ubyłby potencjalny zmiennik.

Zimą do Lecha muszą trafić nowi obrońcy. Odejdzie przecież Arajuuri, także Kadar myśli już tylko o tym, by znaleźć się w ciekawszej lidze. To kluczowi gracze. Ich następcy muszą prezentować podobny poziom. Jeżeli uda się takich pozyskać, być może klub zastanowi się nad wypożyczeniem Wilusza, wielkiego pechowca, ale całkiem dobrego obrońcę. Udowodnił to w innych drużynach. Planując zimowe ruchy transferowe trzeba pamiętać, że w przyszłym sezonie skład musi być szerszy i bardziej wyrównany. Tym razem europejskie puchary Lecha raczej nie ominą. Nie można rozgrywać meczów co kilka dni korzystając z jednej tylko, choćby i zwycięskiej jedenastki. Na każdą pozycję trzeba mieć po dwóch dobrych zawodników. Bjelica może mówić, że nie potrzebuje nowych graczy, bo jest zadowolony z postawy obecnych. Z pewnością zdaje sobie sprawę, że żaden z nich nie jest niezniszczalny, więc bez ruchów transferowych nie obejdzie się.