Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Najważniejszy mecz w tym roku. "Jasiu" da radę?

włącz .

Z czterech spotkań, jakie Lech musi rozegrać przed świętami, żaden nie jest równie ważny, jak ten pucharowy, przeciwko Wiśle. Jeśli uda się ją przejść, droga na Stadion Narodowy stanie otworem – wszystkie drużyny, które znajdą się w półfinale, są w zasięgu Kolejorza. Ostatnie spotkania ligowe Lech zaczynał w identycznym składzie, ale teraz trener Nenad Bjelica z pewnością zrobi kilka zmian.

Do samolotu, którym ekipa Lecha udała się do Krakowa z przesiadką na Okęciu, nie wsiedli Paulus Arajuuri i Szymon Pawłowski. Fin zszedł z boiska podczas ostatniego meczu w Lubinie z bólem biodra, natomiast skrzydłowy leczy uraz mięśnia i nie trenował z drużyną. Jest nadzieja, że obaj pojadą do Białegostoku, gdzie już w niedzielę Lech zmierzy się z Jagiellonią. Na stadionie Wisły nie może też zagrać odbywający karę za kartki Łukasz Trałka, więc pewny jest występ Tetteha. Prawdopodobnie tym razem nie Kownacki lecz Robak znajdzie się w wyjściowym składzie.

Najważniejsza zmiana nastąpi w bramce. Matus Putnocky jest w wyśmienitej formie. Lech w dużym stopniu zawdzięcza mu zwycięstwa bez straty gola. Jego specjalnością jest obrona rzutów karnych i bardzo przydałby się w Krakowie, jednak trener z dużym wyprzedzeniem zapowiedział, że w pucharach będzie bronić Burić. Także w finale, gdyby Lechowi udało się tam awansować. – Nie żałuję tej decyzji. Mam dwóch bardzo dobrych bramkarzy, każdemu ufam w stu procentach – mówi Nenad Bjelica. – Nie mam problemu z tym, że ostatnio nie grałem. Pracuję przez cały czas mocno i jestem w formie, na zdrowie też nie narzekam. Wierzę, że mój czas jeszcze przyjdzie. Wszyscy czujemy pewność siebie, bo wiemy, jak ostatnio gramy. O wynik jestem spokojny – zapewnia Jasmin Burić.

Wisła to drużyna po przejściach. Sezon zaczęła fatalnie, długo nie mogła wygrzebać się z dna tabeli, na co wpływ z pewnością miały zmiany organizacyjne w klubie. Ledwo trenerowi Dariuszowi Wdowczykowi udało się opanować kryzys i wygrać kilka meczów, zrezygnował z posady w klubie, w którym „zapominają” płacić wynagrodzenie. Od tego czasu Wisła rozgrywała różne mecze. Potrafiła przegrać w Szczecinie 2:6, by po tygodniu rozgromić Arkę 5:1. Oba mecze w Poznaniu zremisowała po wyrównanych spotkaniach. Nie ma długiej ławki rezerwowych, ale pierwsza jedenastka potrafi grać na wysokim poziomie.

– Jestem przekonany, że w meczu z nami Wisła zagra w takim samym składzie jak ostatnio i w ustawieniu 4-1-4-1 lub 4-5-1. To bardzo dobra, doświadczona drużyna. Szanse Wisły i Lecha oceniam jednakowo, po 50 procent – mówi trener Lecha. Po pierwszym meczu ćwierćfinałowym, rozegranym miesiąc twierdził, że o awansie przesądzi forma, w jakiej oba zespoły będą podczas rewanżu. Lech jest na fali, wygrywa i nie traci bramek, ale nie wiadomo, czego można się spodziewać po Wiśle. – Oczekuję od moich piłkarza pełnej koncentracji i zaangażowania. Wszyscy wiemy, jak ważny jest ten mecz dla nas, dla kibiców, dla całego klubu. Zrobimy wszystko, by awansować – obiecuje trener Bjelica.