Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Napastnicy Lecha w formie

włącz .

Dawid Kownacki w towarzyskim meczu reprezentacji do lat 21 przeciwko groźnym Niemcom zdobył piękną bramkę. Potwierdził, że ma patent na tę drużynę, kontynuuje też serię – strzela ostatnio gole w każdym meczu, w którym gra. W niedzielę będzie miał okazję przedłużyć ją w spotkaniu przeciwko Śląskowi, choć nie wiadomo, czy zagra w pierwszym składzie. Jego konkurent, Marcin Robak, też często strzela, a w przerwie reprezentacyjnej pozbył się dokuczliwego urazu.

Ostatnio Robak gra regularnie, jeżeli nawet nie rozpoczyna spotkań w wyjściowym składzie, to wchodzi na boisko z ławki rezerwowych. Przerwa reprezentacyjna przyszła dla niego w samą porę, bo odczuwał dolegliwość i musiał przejść zabieg. – To nieprawda, że miałem problemy ze stawem skokowym – napastnik Lecha prostuje budzące niepokój medialne informacje. Bardzo długo leczył taki uraz. – To był stan zapalny palca, co utrudniało mi bieganie, zmagałem się z tym kilka tygodni. Już to wyleczyłem, po zastrzyku wszystko jest w porządku, trenuję na pełnych obrotach.

Napastnik twierdzi, że teraz jedyną jego troską jest najbliższy mecz, który koniecznie trzeba wygrać kontynuując zwycięską serię. Drużyna nie traci bramek, lecz je zdobywa. Robak znalazł się w czołówce ligowych strzelców, choć z ośmiu bramek aż połowę zdobył po rzutach karnych. To i tak niezły wynik, gdy wchodzi się na boisko w drugiej połowie. – Ważne jest to, że nie tylko napastnicy strzelają dla Lecha, ale i inni zawodnicy ofensywni. Zespół jest wyrównany. Każdy chciałby grać od początku, ale to dobrze, że trener ma z kogo wybierać – mówi Robak. Wolałby częściej trafiać z gry, ale przyznaje, że „jedenastki” to jego specjalność. Podczas treningów rzadko daje bramkarzom szansę obrony. Mimo iż znają go dobrze, udaje mu się ich zmylić.

W pierwszym meczu przeciwko Śląskowi, we Wrocławiu, Lech zagrał z dwoma napastnikami. Partnerem Robaka był Nicki Bille. Bramki nie udało się zdobyć żadnemu z nich, wynik był bezbramkowy. Teraz, choć Lech gra u siebie, nie należy się spodziewać takiego ustawienia. – Na treningach rzadko testujemy taki system – zdradza napastnik Kolejorza. Być może sytuacja zmieni się, gdy w drużynie znajdzie się trzeci napastnik. Będzie nim Nicki Bille, gdy dojdzie do zdrowia, o ile władze Lecha nie pomyślą o zamianie tego piłkarza, rzadko zdobywającego gole, na napastnika skutecznego.

Przed Lechem kluczowy moment sezonu. Trzeba zagrać pięć trudnych spotkań, z czego tylko dwa u siebie. Na wyjazdach trzeba się mierzyć z czołowymi aktualnie zespołami ekstraklasy. W międzyczasie Kolejorz w Krakowie rozegra rewanżowy ćwierćfinał Pucharu Polski. Kto wie, czy to nie będzie najważniejsze spotkanie w tym roku. Porażka będzie oznaczać odpadnięcie z rywalizacji o trofeum, którego Lech nie zdobył od 2009 roku. – Jesteśmy świadomi, z kim przyjdzie nam się mierzyć. Szalenie trudno będzie wygrywać, ale teraz skupiamy się tylko na niedzieli. Dopiero potem pomyślimy o kolejnym przeciwniku – mówi napastnik Kolejorza.