Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Przerwy Lechowi nie służą. Jak to zmienić?

włącz .

Nie można mówić, że Lech wykorzystuje przerwy na mecze reprezentacji na poprawę gry. To dla niego dezorganizacja treningów, bo połowa pierwszej drużyny rozjeżdża się po Europie. Trudno po czymś takim się pozbierać, zespół potrzebuje co najmniej tygodnia spokojnych przygotowań, by wrócić do równowagi. Tym razem ma być inaczej, ale wątpliwe, by wybicie z uderzenia, gdy drużyna pokazywała wreszcie dobrą grę, posłużyło Lechowi.

– Rzeczywiście, do tej pory mieliśmy taki problem – przyznaje Martin Mayer, trener przygotowania fizycznego pierwszej drużyny Lecha. – Teraz też jesteśmy w takim okresie. Postaramy się, by było inaczej, ale sytuacja nie jest sprzyjająca. W naszych treningach uczestniczy tylko dziesięciu piłkarzy, reszta przebywa na zgrupowaniach swoich reprezentacji. W takiej sytuacji możemy z zawodnikami pracować tylko indywidualnie, starać się poprawić u nich to, z czym były problemy.

W podobnej do Lecha sytuacji znajduje się wiele klubów, ale tylko on „programowo” po zakończeniu przerwy gra słabo i rzadko zdobywa jakiekolwiek punkty, niezależnie od tego, kto go aktualnie trenuje. – Problem byłby mniejszy, gdyby na treningach brakowało dwóch-trzech piłkarzy. Liczba ta jest dużo większa, a to już rodzi poważne problemy. Duża grupa zawodników walczy w lidze, potem wyjeżdża, by w narodowej reprezentacji zmobilizować się i pokazać klasę. Wracają do nas kilka dni przed meczem. Starają się grać na jak najwyższym poziomie, ale brakuje czasu na wypoczynek – tłumaczy Martin Mayer.

A co z tymi, którzy powołań nie otrzymują? Dlaczego im także przerwa nie służy? – Trudno znaleźć odpowiedź na to pytanie, bo to rzeczywiście zastanawiające – przyznaje austriacki szkoleniowiec. Po ostatniej przerwie reprezentacyjnej Lech jak zwykle przegrał swój pierwszy mecz, ale wtedy przyczyną było to, że drużyna, która została w Poznaniu, trenowała bardzo mocno. – Staraliśmy się nadrobić zaległości, wykorzystać ten moment, bo od niedawna pracowaliśmy w Lechu. Piłkarze wracający do Poznania też byli zmęczeni, nie tylko fizycznie, ale i psychicznie. To ma duże znaczenie, sytuacja nie jest łatwa – zwraca uwagę Martin Mayer.

Ostatnio piłkarze Lecha, którzy klubu nie opuścili, pracują głównie nad elementami fizycznymi. – Z piłką się nie rozstajemy, bo mamy co doskonalić. Prowadzimy z piłkarzami specjalistyczne, indywidualne treningi. Wszystkim graczom przydają się ćwiczenia mające na celu poprawę skuteczności, umiejętność finalizacji akcji. Oczywiście nie ma mowy o zajęciach taktycznych, bo liczba zawodników jest zbyt mała – kończy trener.