Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Koniec złudzeń. Lech mocniejszy nie będzie

włącz .

Kto liczył, że zimą Lech poszuka solidnych piłkarzy, by wzmocnić skład i włączyć się do walki o czołowe miejsca w ekstraklasie, właśnie został sprowadzony na ziemię słowami trenera Nenada Bjelicy. Podczas konferencji prasowej poinformował, że jest zadowolony ze swoich piłkarzy. Nie potrzebuje lepszych. Nie ma wymagań transferowych. Nowy zawodnik dołączy do drużyny tylko wtedy, gdy trzeba będzie zastąpić odchodzącego.

Kibice Lecha są mocno rozczarowani postawą drużyny, która od wielu miesięcy nie potrafi ustabilizować formy. Ligowa czołówka ucieka. Nie tylko Legia jest już poza zasięgiem Kolejorza. Inne zespoły też się wzmacniają. Lech latem sprowadził kilku graczy, by zastąpić tych, co odchodzą. Żaden z nich drużyny nie zbawia, a po Majewskim, czy Makuszewskim można się było spodziewać dużo więcej. Teraz widzimy, dlaczego tego drugiego Lechia wypożyczyła bez żalu. Nenad Bjelica musi mocno wierzyć w swoje trenerskie umiejętności, skoro zamierza z obecną drużyną walczyć o miejsce na ligowym podium.

Jednocześnie trener twierdzi, że nie poznał jeszcze całej swej drużyny. Nie wie, jak zareagują regularnie grający piłkarze, gdy posadzi się ich na ławce rezerwowych lub wyśle na trybuny. – Jestem tu dopiero od początku września. Drużynę będę poznawał jeszcze przez dwa miesiące – zapowiada. Mimo iż nie zna możliwości swej ekipy, już wie, że jest ona wystarczająco mocna. Jest więc jedynym znanym trenerem, któremu nie zależy na tym, by mieć w składzie lepszych piłkarzy.

Właśnie ukazała się informacja, że na ostatnim występie w Lidze Europy Lech zarobił ponad 5 milionów euro. To się szybko nie powtórzy, trudno sobie wyobrazić zespół w obecnym składzie w rywalizacji z solidnymi ekipami z dobrych lig. Trzeba więc będzie się obywać bez takiej kasy, dołączyć do grona ligowych przeciętniaków. Bez inwestycji nie ma korzyści.

Lech zarobił też na sprzedaży Karola Linettego, ostatniego piłkarza, na którego było zapotrzebowanie. Na podobny zastrzyk kasy poczeka długo. Karola zastąpił Radosławem Majewskim, za którego płacić nikomu nie było trzeba. Pożegnał się też z Kamińskim i Lovrencsicsem nic na tym nie zarabiając, ale i nie wykosztowując się na następców. Latem nie udało się sprzedać Kadara. Od tego czasu jego wartość nie wzrosła. Zimą za darmo odejdzie Arajuuri. Fin był (jeszcze jest) mocnym punktem drużyny. Trudno liczyć, by zastąpił go ktoś o podobnej klasie. Właśnie na tym polega obniżanie wartości drużyny, czyli rezygnacja z walki o sukcesy i pieniądze.