Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Wisła znów w Poznaniu. Smutny ćwierćfinał Pucharu Polski

włącz .

Na pustym stadionie Lech rozegra pierwszy ćwierćfinałowy mecz Pucharu Polski. W sytuacji, gdy w lidze idzie jak po grudzie, wywalczenie trofeum może być jedyną szansą pokazania się w Europie. Najpierw trzeba wyeliminować Wisłę, a niedawny ligowy mecz tych drużyn dowodzi, że zadanie jest trudne. Przeciwnik gra coraz lepiej. Lechowi trudno o zdobywanie bramek. Najważniejszym zawodnikom daleko do pełni formy.

Rene Poms, asystent Nenada Bjelicy spodziewa się, że pucharowy mecz będzie podobny do tego ligowego, obie drużyny zastosują podobną taktykę. Lech ma za sobą przykrą porażkę w Warszawie. – Strata gola w ostatniej minucie boli, ale tak samo bolałaby, gdyby zdarzyło się to w pierwszej minucie. Najlepiej w ogóle bramek nie tracić. Postaramy się o to we wtorkowym spotkaniu, bo w meczu pucharowym zachowanie u siebie czystego konta jest bardzo ważne – zapowiada austriacki szkoleniowiec. Zapewnia, że Lech ma plan na ten mecz, piłkarze wiedzą, jak trzeba zagrać. Pytanie tylko, czy założenia te potrafią zrealizować.

Co ciekawe, w ostatnich dwóch meczach ligowych Lech stracił punkty w takich samych okolicznościach, pozwalając sobie strzelić bramkę tuż przed końcem. – Sytuacji tych nie można porównywać, bo w Warszawie decydujący gol był nieprawidłowy, poza tym wcześniej doszło do zamieszania, sędzia popełnił błąd nie pokazując czerwonej kartki bramkarzowi Legii. Mieliśmy pecha, bo to nie był zły mecz w naszym wykonaniu. Musimy mocno pracować, wtedy szczęście do nas wróci i może to my będziemy zdobywać gole w ostatnich sekundach – mówi Rene Poms.

Jest przekonany, że Wisła nie będzie się w Poznaniu bronić, pokaże futbol otwarty, a to dla Lecha jest korzystne. Trzeba tylko zagrać kompaktowo, blisko siebie i uważać na szybkie ataki, w których przeciwnik się specjalizuje. Piłkarze Lecha muszą zachować pełną koncentrację, wtedy mają szansę uzyskać dobry wynik, pozwalający jechać do Krakowa na rewanż po to, by dopełnić formalności. Po powrocie z Warszawy piłkarze są zmęczeni, ale nie uskarżają na poważniejsze urazy. Do meczu pucharowego przystąpią w pełni sił, zdążą wypocząć.

– Mecz z Legią przestał nas interesować, teraz skupiamy się tylko na Wiśle – zapewnia Dariusz Formella. – Puste trybuny nam nie pomogą. Szkoda, że do tego doszło, ale trzeba z tym żyć. O grze Wisły wiemy wszystko, także dla niej nasza gra nie ma tajemnic. Spotykamy się trzykrotnie w krótkim czasie. To nietypowa sytuacja, ale tak się zdarza. Wisła gra coraz lepiej, po początkowych niepowodzeniach wraca na swoje miejsce. Któraś z drużyn odpadnie, oby to była Wisła. Powinno nam pójść łatwiej niż w lidze.

Przy Bułgarskiej będzie smutno. Pusty stadion, w późny, deszczowy, jesienny wieczór to nieciekawy widok. Brak publiczności to kara za wydarzenia w finale Pucharu Polski. Obowiązuje do końca rozgrywek. Prezes Lecha Karol Klimczak nie chce rozmawiać o stratach finansowych, jakie klub poniesie. Czy w przypadku awansu Lech złoży wniosek o zawieszenie kary? – Nie ma co teraz o tym rozmawiać. Najpierw trzeba wyeliminować Wisłę – ucina prezes Lecha.