Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Dycha – ulubiona liczba „Kownasia”

włącz .

Kibice Lecha zdążyli zapomnieć, jak gra Dawid Kownacki. W tym roku rzadko pojawiał się w podstawowym składzie. Dopiero od niedawna, po wyleczeniu kolejnej kontuzji, pokazuje się jako zmiennik. Furory jednak nie robi. Dobrze za to zagrał w reprezentacji U-21. Ma nadzieję, że bramka strzelona Czarnogórcom i dwie asysty pozwolą mu się przełamać. Twierdzi, że najlepiej czuje się grając za napastnikiem, jako „dziesiątka”. Piłkarzy o takich umiejętnościach i możliwościach jest jednak w Lechu kilku.

Młodzieżowa reprezentacja Polski pokonała w Gdyni rówieśników z Czarnogóry aż 6:0, a w podstawowym składzie na boisko wybiegli czterej zawodnicy Lecha. Dariusz Formella zdobył dwa gole, jednego Dawid Kownacki, który też zaliczył dwie asysty. – Zagrałem dobrze. Chciałbym, żeby zawsze tak było. Wróciłem do klubu podbudowany. Mam nadzieję, że bardziej niż dotychczas będę mógł pomagać drużynie. Nie chcę narzucać sobie jeszcze większej presji, po prostu zamierzam robić to, co potrafię najlepiej i formę z reprezentacji przełożyć na ligę – komentuje „Kownaś”.

W drużynie U-21 grał za wysuniętym napastnikiem, którym był Mariusz Stępiński. Nie na Lechicie ciążyła więc presja zdobywania goli. – Bardzo dobrze się czuję w roli tego, który ma wejść z drugiej linii i zaskoczyć przeciwnika. Łatwiej, gdy gra się na dwóch napastników. Jesteśmy blisko siebie, jeden koncentruje na sobie uwagę obrońców, drugi ma więcej miejsca. Skoro jednak w Lechu gra się innym systemem, trzeba się przystosować. Mam zamiar na treningach pokazywać, że wysoka forma wraca – mówi Dawid.

Od dziecka specjalizował się w strzelaniu bramek, ale w juniorskich drużynach nie grał jako wysunięty napastnik, a właśnie jako „dycha”. W takiej też roli zadebiutował i rozegrał pierwsze mecze w Kolejorzu. – Przede mną grał Łukasz Teodorczyk. Było łatwiej, bo przecież wychowywałem się jako zawodnik grający za napastnikiem. Teraz też najchętniej był występował na tej pozycji, ale rywalizacja w zespole jest spora – nie kryje młody piłkarz. Podobne jak on aspiracje mają Darko Jevtić, Maciej Gajos, Radosław Majewski.

– Taka konkurencja dobrze służy drużynie, a ja będę pełnił rolę, jaką wyznaczy mi trener i cieszył się, że mogę pomóc drużynie. Właśnie to jest najważniejsze – łapać minuty. W tym sezonie nie mam ich wiele. Mecz w reprezentacji był pierwszym od dawna, jaki zagrałem w większym wymiarze czasowym. Wiem, że jeżeli będę ciężko pracować, otrzymam kolejne szanse – podsumowuje młody napastnik. Duża konkurencja w drużynie jego szans nie zwiększa, za to na korzyść młodego zawodnika działa brak w zespole leczącego się Nicki’ego Bille. Trener Bjelica z pewnością cieszy się, że Marcin Robak nie jest jego jedynym napastnikiem.