Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Bramkarze w Lechu obrodzili. Konkurencja drużynie służy

włącz .

Trener Kolejorza ma sytuację komfortową – nie musi martwić się o obsadę bramki. W klubie są dwaj zawodnicy o wysokich kwalifikacjach: Jasmin Burić i Matus Putnocky. Obaj znajdują się ostatnio w wysokiej formie, rywalizują o miejsce w drużynie, ale życzą konkurentowi dobrze i go wspierają. Sytuacja wydaje się wzorcowa, choć temu, który akurat nie gra, łatwo nie jest.

– Każdemu trenerowi można życzyć takiego komfortu, jak dwaj równorzędni bramkarze – mówi Andrzej Dawidziuk szkolący w Lechu piłkarzy grających na tej pozycji. – Ważne jest jednak, by obaj zachowali wysoką dyspozycję. Nie chodzi tylko o formę fizyczną i o aspekty techniczne oraz taktyczne, ale i o motywację, bo długi okres bez wybiegania w pierwszym składzie potrafi zdeprymować, zniechęcić do ciężkiej pracy. W niektórych momentach trzeba zmienić oddziaływanie na danego bramkarza, bo jeden jest szczęśliwy, osiągnął to, na co liczył, ale drugi musi mieć przekonanie, że ciągle jest zespołowi potrzebny, stanowi jego integralną część.

Bramkarz, który akurat nie pojawia się w składzie, musi zaakceptować, że dobro drużyny jest nadrzędne. Czasami trzeba się poświęcić, schować ambicję. Przekonanie do tego zawodnika jest dodatkowym obowiązkiem trenera. Wszystkie decyzje trzeba przekazywać jasno, sprawę stawiać uczciwie. – Przez ostatnie kilka miesięcy wszystko w Lechu pod tym względem funkcjonuje tak, jak trzeba. Cieszy mnie, gdy widzę akceptację decyzji trenera. Oczywiście nie może się nie pojawić zawód i irytacja, trzeba jednak nad tym zapanować. Najlepiej zezłościć się w pozytywny sposób, ciężko pracować, by wygrać rywalizację i być dobrze przygotowanym, gdy nadejdzie czas zmiany w bramce – podkreśla Andrzej Dawidziuk

Sezon w bramce rozpoczął Jasmin Burić. Lech grał wtedy słabo, nie wygrywał, a Jasminowi zdarzały się błędy. Putnocky zmagał się z urazem, a kiedy wszedł do bramki, zespół uzyskiwał lepsze wyniki. Bośniak zaakceptował tę zmianę, bo wiedział, że prędzej lub później do bramki wróci. Andrzej Dawidziuk nie jest jednak zwolennikiem częstych roszad w bramce. Woli, by zawodnik miał pewność, że będzie grał niezależnie od tego, czy w którymś momencie przytrafi mu się błąd. W dobrych klubach każdy bramkarz musi mieć solidnego zmiennika. Takiego, który w każdej chwili może wejść do bramki, a wyniki na tym nie ucierpią. W Lechu obaj bramkarze czują się równie pewnie. Wiedzą, że ten, który akurat nie broni, nie został skreślony.

Na decyzję trenera czasami wpływ ma fizyczna dyspozycja piłkarza. Putnocky doskonale zagrał w meczu z Pogonią, ale potem zgłosił uraz, przez kilka dni nie mógł trenować i w Gdańsku bronił Burić. Gra Lecha w Pucharze Polski to szansa na dokonanie zmiany bramkarza. Dziś trener Nenad Bjelica twierdzi, że w nieco wyższej formie jest Słowak, więc będzie stawiać na niego. Zbliżają się jednak spotkania pucharowe, a to szansa na występy dla Bośniaka. Andrzej Dawidziak nie kryje, że tak właśnie to się odbędzie. W lidzie będzie bronić Putnocky, a w obu pucharowych meczach przeciwko Wiśle Kraków zagra Burić.

Rywalizacja bramkarzy może mieć jeszcze jeden aspekt – finansowy. Kontrakty z piłkarzami są różnie skonstruowane, ale zwykle jest tak, że im częściej gra piłkarz, tym więcej zarabia. Czy w Lechu nie widać u bramkarzy żalu, że jeden drugiemu odbiera pieniądze? – Każdy z nich ma indywidualny kontrakt, w którym wszystko jest uregulowane, a wcześniej wynegocjowane. Szczegółów nie mam zamiaru zdradzać, nie wydaje mi się jednak, by dla piłkarzy rywalizujących o miejsce w drużynie ten aspekt odgrywał rolę. Nie dostrzegam, by ktoś tym się sugerował. Przyznam, że oceniając bramkarzy, wątków finansowych w ogóle nie brałem pod uwagę, nigdy o tym nie rozmawialiśmy - zapewnia trener bramkarzy w Kolejorzu.