Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Atak Lecha zagrożony. Nicki Bille w tym roku już nie zagra

włącz .

Wszyscy, którzy dobrze życzą Lechowi, muszą modlić się o zdrowie 34-letniego Marcina Robaka. Gdyby wypadł z drużyny, zostałaby ona bez napastnika. Odrabianie straty do ligowej czołówki stałoby się jeszcze trudniejsze. Wiemy już, że Nicki Bille przejdzie w Barcelonie operację. Do treningów będzie mógł wrócić za dwa miesiące. Ten rok jest więc dla niego stracony, ale tylko ten,  jest więc wątpliwe, by kierownictwo Lecha chciało wydawać pieniądze na nowego napastnika.

Ktoś, kto podjął decyzję o sprowadzeniu do Lecha Nickiego Bille doskonale wiedział, że ten piłkarz nigdy nie słynął z bramkostrzelności. Zwiedził za to wiele klubów, choć w żadnym miejsca nie zagrzał. Najlepsze lata kariery też ma raczej a sobą, więc duńskie media dziwiły się, że Lech Poznań zdecydował się na transfer tego napastnika. Wróżyły też, że choć podpisał długi kontrakt, to z pewnością go nie wypełni, bo i dlaczego miałby akurat w Polsce zrobić coś, co nie udało się w Hiszpanii, czy we Włoszech.

Nicki zasłynął w Poznaniu głównie wypowiedziami na temat Legii, a kibice częściej niż o jego grze dyskutowali o wyczynach w poprzednich klubach. Duńczyk jest bowiem człowiekiem z dużym temperamentem. Gdyby do tego dołożył piłkarską klasę, byłby kandydatem na gwiazdę zespołu. Niestety, bramki strzelał rzadko, często za to wypadał z gry z powodu urazów. W tym sezonie pokazał się kibicom tylko kilka razy. Od wielu tygodni starał się wyleczyć kontuzję mięśnia przywodziciela, jeździł od specjalisty do specjalisty. Teraz okazało się, że bez operacji zdrowia nie odzyska.

Lechowi trudno ostatnio sprowadzić solidnego i zdrowego napastnika. Pozyskał Marcina Robaka, który leczył się przez niemal cały poprzedni sezon. W nowym zaczął wreszcie zdobywać bramki, jest najlepszym strzelcem w zespole, ale w wielu meczach zawodzi, nie ma z niego pożytku. Dawidowi Kownackiemu trudno złapać dłuższy okres, gdy nie musi się leczyć, a jeszcze trudniej o odzyskanie formy. Ten młody piłkarz ma trudny moment w piłkarskim rozwoju. Łatwiej by mu było, gdyby klub zatrudniał doświadczonego dyrektora sportowego. Częste zmiany trenera na jego korzyść nie działają. Nadzieja w tym, że Nenadowi Bjelicy uda się wyprostować ścieżki utalentowanemu piłkarzowi, skierować jego rozwój na właściwą drogę.

Wyszukanie dobrego napastnika, za którego nie trzeba płacić ogromnych pieniędzy to trudne zadanie. Lechowi kilka lat temu jakoś bardziej się to udawało. Inne polskie kluby, mniej stabilne finansowo, ale zatrudniające osoby dobrze znające rynek piłkarski, lepiej sobie z tym problemem radzą.