Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Kiedy zawieszą Lechowi karę? Już w półfinale czy dopiero w finale Pucharu Polski?

włącz .

Atmosfera wokół Lecha zmieniła się niczym za dotknięciem różdżki czarodziejskiej. Różdżką tą jest chorwacki trener, który właściwie nie zrobił niczego nadzwyczajnego, bo i nie mógł przez kilka tygodni. Wystarczyło przekonać piłkarzy do właściwego podejścia do gry, nastawić ich na ofensywę. Pech kibiców polega na tym, że nie mogą oglądać swej drużyny w Pucharze Polski. To się jednak zmieni, i to być może wcześniej niż w finale, o ile Lech wciąż będzie awansował.

Zdobycie tego trofeum to dla Lecha jeden z głównych celów, a po efektownym zwycięstwie nad Ruchem musi wziąć jeszcze dwie przeszkody, by znaleźć się w finale. Tak na wyjazdach, jak i u siebie radzi sobie bez wsparcia kibiców, choć póki co na własnym stadionie w tej edycji meczu jeszcze nie rozegrał. W ćwierćfinale i półfinale domowych spotkań nie uniknie. Gdyby przyszło mu znów zagrać na Stadionie Narodowym, mało jest prawdopodobne, by PZPN utrzymał karę nałożoną za wydarzenia podczas finału poprzedniego. Związkowi, a prezesowi Bońkowi w szczególności zależy, by ten mecz nie był wydarzeniem smutnym, niskiej rangi, rozgrywanym bez kibiców jednego z uczestników.

Dziś jeszcze nie wiadomo, z kim Lech zagra w ćwierćfinale, ani kogo los przydzieli mu w ewentualnym półfinale. Najpierw musi zmierzyć się ze zwycięzcą pojedynku Chojniczanki z Wisłą Kraków. Faworyt jest oczywisty, ale tegoroczna edycja charakteryzuje się masowym odpadaniem drużyn z ekstraklasy. Dobry przykład, już na początku zmagań, dała Legia przegrywając z pierwszoligowym już Górnikiem Zabrze. Potem zresztą Górnik uległ u siebie Wigrom Suwałki. Dla Wisły, przeżywającej ogromne problemy sportowe i organizacyjne, Puchar Polski nie jest w tym sezonie priorytetem. Nigdy zresztą, nawet w najbardziej tłustych latach, nie przywiązywała do tych rozgrywek wielkiej wagi. Co innego Chojniczanka, która zechce pójść w ślady Bytovii, Puszczy, Wigier, Jastrzębia.

Po ewentualnym wyeliminowaniu zwycięzcy meczu Chojniczanka – Wisła Kolejorz będzie czekał na wynik losowania. W półfinale może trafić na przeciwnika teoretycznie najsłabszego – zwycięzcę dwumeczu Wigry Suwałki – GKS Jastrzębie. Może też wylosować lepszego z pary Arka – Bytovia, albo na zwycięzcę pojedynku Puszczy Niepołomice z Pogonią lub Jagiellonią. Zdecydowanym faworytem jest Jagiellonia, która powinna dać radę najpierw Pogoni, potem Puszczy. Wszystko jest jednak możliwe. Nie można wykluczyć, że rywalem Lecha w finale, o ile wszystko pójdzie zgodnie z jego zamierzeniami, będzie drużyna z niższej ligi. Grupy kibiców z Bytowa, Suwałk, Niepołomic, czy Jastrzębia, gdyby taka znalazła się na Stadionie Narodowym, z pewnością nie można byłoby liczyć w tysiącach.

Gdyby utrzymana została kara dla kibiców Lecha, finał byłby w takiej sytuacji widowiskiem smutnym, nie przystającym do rangi, jakiej chce mu nadać PZPN. Owszem, można byłoby liczyć na kibiców neutralnych, ale ani stadionu by nie wypełnili, ani nie stworzyli piłkarskiej atmosfery. Spośród potencjalnych przeciwników Kolejorza tylko Pogoń, Jagiellonia, ewentualnie Arka przywiozłyby do Warszawy tysiące fanów. Piłkarski związek musi więc cierpliwie czekać na pucharowe rozstrzygnięcia, ale już dziś zastanawiać się nad krokami, które pozwolą nadać finałowi rangę, jaką wypracował sobie przez dwa ostatnie lata. Coraz częściej słychać głosy, że kara nałożona na kibiców Lecha zostanie zawieszona już w półfinale. Takie rozstrzygnięcie jest realne i korzystne dla wszystkich.