Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Ruch zdemolowany. Awans Lecha w Pucharze Polski

włącz .

Lechowi bardzo zależało na awansie do ćwierćfinału Pucharu Polski. W Chorzowie nie zawiódł, nie dał Ruchowi żadnych szans. Pokazał klasę. Nie forsował tempa, nie gryzł trawy, ale wypunktował gospodarzy z dużą pewnością siebie, na luzie. Po strzeleniu trzech ładnych bramek wycofał się, bronił się przed ambitnymi, ale chaotycznymi atakami Ruchu. Dowiódł, że mając w składzie piłkarzy lepszych niż ligowa średnia, przy mądrym ustawieniu można panować na boisku.

Trzeci mecz trenera Nenada Bjelicy jako trenera Lecha, trzecie ustawienie obrony. Arajuuri, w ostatnich sezonach podpora defensywy Kolejorza nadal niedomaga, ale mógł wystąpić Jan Bednarek. W tej sytuacji na ławce rezerwowych zasiadł wielki pechowiec Maciej Wilusz, ale Tamasa Kadara nie było nawet w kadrze na ten mecz. Być może trener miał już dość rozkojarzenia Węgra, który zawalił bramki w dwóch poprzednich meczach. Dał też odpocząć bardzo ostatnio eksploatowanemu Tettehowi, partnerem Trałki w środku boiska był Majewski. Wrócił też do podstawowego składu Jevtić zastępując Gajosa.

Niezależnie od wyborów Nenada Bjelicy, skład Lecha był bez porównania mocniejszy niż Ruchu. Szczególnie druga linia robiła wrażenie. Mecz zaczął się tak, jakby Lech był świadomy swej siły i nie musiał forsować tempa, wystarczy powstrzymywać próby ataku Ruchu, wymieniać podania, inicjować ataki. Groźnie, ale niezbyt dokładnie uderzał Pawłowski, Robak brał się za rozgrywanie piłki. Na szczęście we właściwym momencie znalazł się w polu karnym. Obrońcy Ruchu wybili na róg piłkę po bardzo dobrym dośrodkowaniu Kędziory. Stały fragment gry wykonany został pomysłowo. Podawał Jevtić, Kędziora przedłużył do Robaka, a ten bez problemu głową zdobył gola.

Młody zespół Ruchu nie rzucił się do odrabiania straty. Lech grał spokojnie i pewnie w środku pola, nie pozwalał rywalowi się rozpędzić. Nie miał wielkiej przewagi, bo nie wkładał w grę wszystkich sił i nie zawsze był dokładny. W stosownym momencie wystarczyła jedna popisowa akcja, by prowadzenie podwyższyć. To było koronkowe rozegranie piłki przed polem karnym Ruchu. Krążyła ona między zawodnikami Kolejorza, aż Robak podał Majewskiemu, ten zwodem uwolnił się od obrońcy i oddał strzał. Trafił w bramkarza, ale ten nie zdołał zatrzymać piłki, wpadła ona do siatki. W ten sposób najczęściej w dotychczasowych meczach strzelający gracz Kolejorza zdobył wreszcie swego pierwszego gola. Teraz musi to powtórzyć w lidze.

Zaczął się okres dominacji Lecha, który grał ze swobodą, na luzie, podaniami, momentami wręcz ośmieszał przeciwnika. Wystarczyło jednak stracić piłkę, by gospodarze ruszali do przodu i stwarzali zagrożenie. To był sygnał, że mecz jeszcze nie jest rozstrzygnięty, a jak mawia trener Czesław Michniewicz, 2:0 to bardzo niebezpieczny wynik. Gdyby Kolejorz przyspieszył, wykazał większą determinację, zamknąłby mecz jeszcze w pierwszej połowie. Do przerwy wynik jednak się nie zmienił. W drugiej połowie Ruch postawił na atak, wymienił zawodników pierwszej linii. Zmiany w ataku dokonał też trener Lecha wprowadzając na boisko Kownackiego w miejsce Robaka.

Niewiele czasu potrzebował Lech na pozbawienie miejscowych złudzeń i zdobycie trzeciego gola, po plasowanym strzale Pawłowskiego. Skrzydłowy otrzymał dobre podanie od Jevticia, obrócił się i zrobił to, czego w tym meczu już próbował, ale mu się nie udawało. Kilka minut później zszedł z boiska zastąpiony przez Formellę. Lech już się nie wysilał, przyspieszał tylko od czasu do czasu i wtedy było groźnie pod bramką Ruchu. Bramkarz gospodarzy z wielkim wysiłkiem obronił strzał Majewskiego. Potem niespodziewanie do głowy doszedł Ruch i raz po raz tworzył groźne sytuacje pod bramką Buricia. Gospodarzom brakowało szczęścia. Kontry Lecha, wyprowadzane z dużą swobodą, też nie kończyły się bramkami, bo Kownacki był jedynym piłkarzem, o którym trudno powiedzieć coś dobrego.

Ruch Chorzów – Lech Poznań 0:3

Bramki: Robak (14), Majewski (30), Pawłowski (52)

Kartki: Grodzicki, Oleksy

Ruch: Kamil Lech - Martin Konczkowski, Mateusz Cichocki, Marcin Kowalczyk (46. Rafał Grodzicki), Paweł Oleksy - Patryk Lipski, Łukasz Hanzel - Miłosz Przybecki (64. Piotr Ćwielong), Bartosz Nowak, Łukasz Moneta - Jakub Arak (46. Jarosław Niezgoda).

Lech: Jasmin Burić - Tomasz Kędziora, Jan Bednarek, Lasse Nielsen, Robert Gumny - Łukasz Trałka, Radosław Majewski - Maciej Makuszewski (79. Kamil Jóźwiak), Darko Jevtić, Szymon Pawłowski (62. Dariusz Formella) - Marcin Robak (46. Dawid Kownacki).