Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Lech wreszcie zagrał jak Lech

włącz .

W meczu z Pogonią Lech stracił bramkę na samym początku, po katastrofalnym błędzie Tomasza Kędziory. Nenad Bjelica nie jest cudotwórcą, niektórych zachowań nie wypleni z dnia na dzień. A jednak nowego trenera na cuda stać. Dawny Lech zamieniłby się w takiej sytuacji w grupę ludzi zdenerwowanych, do końca meczu próbujących nieudolnie, bez przekonania atakować. Nowy Lech szybko wyrównał, potem dołożył jeszcze dwie bramki. W jego poczynaniach widać było wiarę we własne siły i energię.

Nie można powiedzieć, że taktyka Lecha całkowicie się zmieniła. Miał grać ofensywnie, ale na długie okresy pozwolił się spychać do obrony, popełniał takie same błędy, jak za poprzedniego trenera. Ustawienie na boisku było jednak inne, przede wszystkim piłkarze linii środkowej wykorzystywali swą kreatywność. Drugi defensywny pomocnik, Łukasz Trałka, wszedł na boisko dopiero pod koniec meczu, gdy trzeba było skupić się przede wszystkim na utrzymaniu prowadzenia.

Inna sprawa, że Lechowi dopisało szczęście. W Pogoni w ataku zagrał Łukasz Zwoliński, któremu chyba coś się pomyliło, bo zamiast w meczu ekstraklasy występował w programie z cyklu „Piłkarskie jaja”. Co prawda dał swej drużynie niespodziewane prowadzenie, gdy Kędziora zachował się jak junior, ale napastnik skradł tę bramkę koledze z drużyny. Po strzale Gyurcso piłka zmierzała do bramki, a Zwoliński niemal na samej linii do niej dopadł i wbił do siatki. Swój dorobek mógł tylko w pierwszej połowie poprawić co najmniej dwukrotnie. Nie wykorzystywał idealnych sytuacji.

Okazało się, że Darko Jevtić nawet grając na skrzydle potrafi być kreatywny i pożyteczny. Wyraźnie odżył, bo widzi, że w przeciwieństwie do Urbana, Bjelica na niego stawia. Wyrównanie było właściwie jego dziełem, bo wyprowadził Robaka na taką pozycję, że wystarczyło minąć bramkarza i wtoczyć piłkę do pustej bramki. Potem napastnik Lecha skutecznie egzekwował karnego za faul na odważnie wbiegającym w pole karne Pawłowskim. Do przerwy Lech prowadził. Grał swobodnie, z zacięciem i przekonaniem, że mecz jest do wygrania. To jeszcze nie była drużyna funkcjonująca idealnie, ale zaczątki czegoś dobrego są zauważalne. Publiczność od razu to dostrzegła. Nie było gwizdów po nieudanych akcjach, ale nie było i bezmyślnych zagrań między obrońcami w stylu „ja do ciebie, ty do mnie”, bezładnych wybić piłki, bezpiecznego wycofywania jej do bramkarza.

W drugiej połowie Pogoń powinna była wyrównać. Kadar faulował w polu karnym Frączczaka, a Szymon Marciniak bez wahania podyktował drugiego w meczu karnego. Do piłki podszedł Zwoliński. I nie zawiódł Lecha. Strzelił tak, że Putnocky odbił piłkę bez wielkiego trudu. Tyle, że trafiła ona znów do napastnika, ale znów oglądaliśmy „Piłkarskie jaja”. Dobitka wydawała się łatwiejsza niż pierwszy strzał, a zawodnik Pogoni o mało się nie potknął o piłkę, która poleciała poza boisko. Zapewniło to Lechowi jeszcze więcej wiary we własne siły. Pogoń ambitnie dążyła jednak do zdobycia bramki, więc pierwszoplanowe role w Lechu pełnili defensorzy. Tuż przed końcem Lech dobił rywali, a strzelcem gola po rzucie rożnym był jeden z najlepszych graczy na boisku – Tetteh. To było jego premierowe trafienie w Poznaniu. Skoro miało być inaczej, to było…

Po meczu nie tylko piłkarze, ale i trener Bjelica podziękował kibicom za doping. Fani z Kotła wywiesili transparent z napisanym po chorwacku zdaniu, że chcą w drużynie wojowników, a nie gwiazdeczki. – Przeczytałem to od razu. Piłkarze nie zrozumieli, co jest napisane, więc w przerwie im przetłumaczyłem – powiedział nowy trener Kolejorza.

Lech Poznań – Pogoń Szczecin 3:1

Bramki: Robak 10 i 27 k. – Zwoliński 7

Żółte kartki: Arajuuri, Tetteh, Bednarek – Lewandowski, Murawski

Lech: Matus Putnocky - Tomasz Kędziora, Jan Bednarek, Paulus Arajuuri, Tamas Kadar - Abdul Aziz Tetteh, Maciej Gajos - Darko Jevtić (64. Maciej Makuszewski), Radosław Majewski (75. Łukasz Trałka), Szymon Pawłowski (85. Dariusz Formella) - Marcin Robak.

Pogoń: Dawid Kudła - Adam Frączczak, Sebastian Rudol, Jarosław Fojut, Mateusz Lewandowski (80. Ricardo Nunes) - Radał Murawski, Mateusz Matras (61. Jakub Piotrowski) - Adam Gyursco, Dawid Kort (61.Seyia Kitano), Spas Delev - Łukasz Zwoliński.

Widzów: 17.274