Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Putnocky wierzy w przełamanie się Lecha

włącz .

Jedyna formacja Lecha, do której nie można mieć zastrzeżeń, to bramkarz. Drużyna traci bramki – więcej niż ich zdobywa – nie przez błędy Buricia i Putnocky’ego, ale przez gapiostwo obrońców i brak zrozumienia wśród piłkarzy defensywnych grających co tydzień w innym zestawieniu. Aktualnie bramkarzem nr 1 jest Słowak, ale to się niebawem zmieni, bo trener chce dawać szanse każdemu z nich, niezależnie od tego, czy konkurent popełnia błędy.

Matus Putnocky przychodził do drużyny z nastawieniem, że początkowo przypadnie mu rola rezerwowego. Burić ma ugruntowaną pozycję, jest jednym z najlepszych bramkarzy w lidze, cieszy się dobrym zdrowiem. – Wiedziałem, że prędzej lub później zacznę bronić, a kiedy to się stanie, muszę dać drużynie coś dobrego. Bramek prawie nie wpuszczam, ale nie musi być tak zawsze – mówi Słowak. W trzech ostatnich spotkaniach, bo tyle rozegrał, został pokonany tylko raz, w Poznaniu przez Miroslava Covilo z Cracovii.

Bramkarze Lecha rywalizują o miejsce w drużynie, ale starają się sobie wzajemnie pomagać. – Jesteśmy dobrymi kolegami. Ja kibicuję jemu, a on mi – zapewnia Putnocky. Przychodząc do Lecha nie mógł przewidzieć, że drużynie będzie szło tak fatalnie. – Nie spodziewałem się, że będzie tak trudno, ale nie tylko nam się to zdarzyło, nie jesteśmy pierwszą drużyną mającą takie problemy. Mamy bardzo duży potencjał, więc szybko się odnajdziemy – przewiduje. To jednak nie od niego zależy, ale od kolegów z formacji ofensywnych, bo to oni najbardziej zawodzą.

– Brakuje nam bramek. Kiedy ich się nie strzela, wygrać nie mnożna – przyznaje. Dziwi się, że piłka tak rzadko wpada do bramki przeciwnika, kiedy na treningach napastnicy Lecha strzelają tak, że bramkarz jest bez szans. – Mogę tylko mieć nadzieję, że wreszcie zacznie się to przekładać na mecze – dodaje bramkarz Lecha. Najbliższa okazja do przełamania się – niedzielny mecz z Piastem Gliwice.