Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Marcin Robak: Taką mam „cieszynkę”

włącz .

Napastnik, który miał rozwiązać problemy drużyny ze zdobywaniem bramek, stracił cały rok na leczenie kontuzji. W tym roku w pierwszych trzech meczach zawodził. Gola zdobył w Kielcach, niestety honorowego. Jego trafienie w meczu z Cracovią dało Lechowi zwycięstwo. Piłkarz zareagował jednak w sposób, który zbulwersował część kibiców i wzbudził dyskusje na forach internetowych: pokazał gest uciszania publiczności.

Część kibiców nie zostawia na napastniku suchej nitki za takie zachowanie. Inni próbują go tłumaczyć dając przykład Roberta Lewandowskiego, który po przełamaniu strzeleckiej niemocy uciszał publiczność na Stadionie Narodowym. Marcin Robak, ich zdaniem, miał prawo odpowiedzieć w ten sposób na krytykę, jaka na niego spadła. Napastnik jest zdziwiony tymi dyskusjami i burzą, którą wywołał – jak twierdzi – nieopatrznie. – Nie pierwszy raz cieszyłem się w ten sposób, także na własnym stadionie. Tak robiłem w innych klubach, w których grałem. Teraz wyszło trochę inaczej, ale niczego złego nie miałem na myśli. To taka moja „cieszynka” – zapewnia.

Liczy na strzelenie kolejnej bramki w Niecieczy. – Nasz przeciwnik poniósł wysoką porażkę w Szczecinie i teraz będzie chciał się zrehabilitować na własnym boisku, a u siebie jest szczególnie groźny. Dlatego musimy być skoncentrowani i pewni siebie, jeśli chcemy potwierdzić dobrą dyspozycję – mówi. Jego zdaniem fakt, że trenerem najbliższego przeciwnika jest Czesław Michniewicz, dla którego mecze z Lechem zawsze są ważne, nie ma znaczenia. Ten trener do niedawna prowadził Pogoń, a teraz z nią sromotnie przegrał.

Marcin Robak zdaje sobie sprawę, że nie spełniał oczekiwań, jakie z nim wiązano. Teraz ma nadzieję, że skończył się okres strzeleckiej posuchy, drużyna będzie wygrywała, a on jej pomoże strzelanymi bramkami. Kiedy się przegrywa, a do tego nie zdobywa bramek, największa krytyka spada na napastników. Gdy się wygrywa, a bramki strzelają obrońcy lub pomocnicy, nikt do napastników nie ma pretensji. – Nie interesują nas zawirowania w klubie i spekulacje dotyczące przyszłości trenera. Skupiamy się na tym, żeby wygrywać, odwrócić złą kartę. Co będzie dalej, czas pokaże – mówi.

Nie jest tajemnicą, że przed sezonem Marcin Robak, zdegustowany swoją sytuacją i powszechną krytyką, chciał zmienić klub. Dziś nie chce tego komentować. – To jest temat zakończony. Nie chcę się na ten temat wypowiadać – ucina.