Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Na co stać Lecha? Odpowiedzi udzieli Cracovia

włącz .

Jan Urban poprowadzi Lecha w meczu przeciwko Cracovii. Jeśli jego podopieczni pozbierają się i unikną kolejnej ligowej kompromitacji, zostanie w Poznaniu na kolejne mecze, bo władze klubu jak ognia boją się podejmowania radykalnych, ryzykownych decyzji i wykorzystają każdą okazję, by niczego nie zmieniać. Trener zdaje sobie jednak sprawę, jak jego ekipa zostanie powitana przez kibiców i jak będą oni reagować na każdą stratę, każde niepowodzenie. – Trzeba sobie radzić. Sami na to zapracowaliśmy – twierdzi.

We sobotę Lech skompromitował się w Kielcach, ale potrafił się ogarnąć i nie pozostawił złudzeń Podbeskidziu w Pucharze Polski. Duży udział w zwycięstwie mieli piłkarze, którzy wrócili do drużyny po kontuzjach: Pawłowski i Jevtić. Wydają się pewniakami do gry przeciwko Cracovii, ale trener Urban studzi emocje: – Obaj nie są jeszcze w formie. W ich zachowaniu widać długą przerwę w grze – mówi. Nie można więc wykluczyć, że zasiądą na ławce.

Czerwona kartka dla Tetteha i absencja tego defensywnego pomocnika spowoduje, że tym razem partnerem Łukasza Trałki będzie piłkarz grający bardziej ofensywnie, np. Maciej Gajos. Nie jest wykluczone, że trener wróci do ustawienia z dwoma napastnikami o takiej samej charakterystyce, bo Nicki Bille zdobył dwie bramki w Pucharze Polski, a Marcin Robak nabierał sił. Nie wiadomo, czy od początku będzie grał Radosław Majewski. – Trener nie wystawia mnie od początku twierdząc, że muszę poznać tę ligę i nasz sposób gry. Nie obrażam się, motywuje mnie to do pracy. Nie uważam, że jestem słabszy od innych – komentuje pomocnik Lecha. Zapewnia, że równie dobrze czuje się na środku pomocy, jak z boku.

Cracovia to teraz jedna z czołowych drużyn w lidze, a trener Jacek Zieliński zawsze mecz z Lechem traktuje jako wydarzenie szczególne. Pytany o to, w którym klubie grają teraz lepsi piłkarze Jan Urban odpowiada, że pod względem mentalnym przeciwnik góruje. W polskiej lidze nie ma dużej różnicy między klasą poszczególnych drużyn, stąd tyle niespodziewanych wyników, każdy może wygrać z każdym. Nie znajduje jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, skąd wziął się kryzys Lecha na samym początku rozgrywek. Podobnie było rok temu, gdy obejmował drużynę.

Nie ulega wątpliwości, że nie tylko trener jest odpowiedzialny za sytuację drużyny i za to, że jest ona psychicznie rozbita. Wszyscy pamiętają obietnice zarządu, że drużyna zostanie w dużym stopniu wymieniona, że przyjdą piłkarze o mocnym charakterze. Nic takiego nie nastąpiło. Do zespołu nie dołączył nikt, kto potrafiłby odmienić jego nędzną grę, a odchodzą zawodnicy klasowi. Lecha nie zasilił ani skuteczny obrońca, ani napastnik potrafiący strzelać gole. Wbrew zapowiedziom zarząd klubu postawił na tych piłkarzy, którzy są już w drużynie, ale od dawna zawodzą.

Rezultatem takiej polityki jest fatalna atmosfera wokół klubu. Na meczu z Cracovią, przeciwnikiem zawsze atrakcyjnym dla kibiców Lecha, na trybunach prawdopodobnie zasiądzie kilka tysięcy osób. Może to być rekordowo niska frekwencja na nowym stadionie, a to będzie oczywisty sygnał wobec władz Lecha. Chcąc tę tendencję odwrócić, trzeba wrócić do wygrywania. Kibice potrzebują impulsu przywracającego wiarę w drużynę. Sami jednak wątpią, czy się go doczekają.