Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

W Bielsku-Białej Lech nie zawiódł. Awans w Pucharze Polski

włącz .

Przejście pierwszej pucharowej przeszkody było obowiązkiem Lecha, mimo iż grał na trudnym terenie z niedawnym zespołem z ekstraklasy. Jest jednak rozbity psychicznie i nie może się pozbierać po wielu porażkach, więc żaden wynik nie byłby sensacją. Na szczęście udało się zwyciężyć 3:0, co oczywiście władze klubu mogą potraktować jako dowód na przełamanie się drużyny i powód do rezygnacji z jakichkolwiek zmian. Wygrywającego trenera nie zmienia się przecież.

Aż pięciu zmian dokonał trener Lecha w składzie drużyny w stosunku do poprzedniego meczu. Niestety, znów namieszał w ustawieniu obrony, która nie dość, że jest osłabiona, to każde spotkanie rozpoczyna w innej konfiguracji. Cieszył się z tego Jan Bednarek, bo mógł się wreszcie pokazać. Nie zawiódł. Na lewą stronę wrócił Tamas Kadar. Zadebiutował bramkarz Matus Putnocky. Na skrzydle po miesiącu przerwy wystąpił zdrowy już Szymon Pawłowski, od początku zagrał Darko Jevtić. Trener nie zrezygnował z pary defensywnych pomocników. Przeciwnik, drużyna pierwszoligowa, miała w składzie wielu graczy znanych z ekstraklasy, choćby byłego króla strzelców Roberta Demjana.

Brak telewizyjnej relacji z tego meczu to dodatkowe upokorzenie dla kibiców Lecha. Dodatkowe, bo za karę nie mogli pojechać do Bielska Białej. Mecz zaczął się od lekkiej przewagi Lecha, który jednak nie miał pomysłu na stworzenie dobrej okazji bramkowej. Jedyny łup pierwszych 10 minut gry to wywalczony i jak zwykle nie wykorzystany rzut rożny. To i tak dużo, bo w tym czasie gospodarze rzadko mieli piłkę i Putnocky nudził się w bramce. Potem już miał okazję się wykazać – to Podbeskidzie egzekwowało rzuty rożne. Po kwadransie Lech oddał pierwszy celny strzał. Mateusz Lis, bramkarz wypożyczony z Lecha, nie miał problemu z obroną uderzenie Bille.

Drugi celny strzał oddał w 22 minucie Darko Jevtić, z rzutu wolnego. Lis wybił spod poprzeczki jego precyzyjne uderzenie z prawie 30 metrów. Mecz toczył się pod dyktando Lecha, częściej atakującego, utrzymującego się przy piłce, ale nie tworzącego zagrożenia. Podbeskidzie odgryzło się w 28 minucie, gdy Putnocky wybił na róg piłkę po dobrym strzale Kołodzieja. Po dziesięciu minutach bardzo dobry atak przeprowadził Lech. Zmuszony do strzelania prawą nogą Jevtić wywalczył tylko rzut rożny. Przewaga Lecha została ukoronowana golem do szatni, po rzucie wolnym za faul na Makuszewskim. Doskonałe podanie Jevticia potrafił wykorzystać obrońca Tomasz Kędziora.

Piłkarze Lecha mogli odetchnąć z ulgą, bo gdyby to przeciwnik wyszedł na prowadzenie, a miał takie okazje, mogłaby się powtórzyć sytuacja z Kielc, gdzie po chwili niepowodzenia posypała się cała gra Kolejorza. Zespół nie jest odporny psychicznie, prędzej straci kilka bramek niż skutecznie dogoni wynik. Teraz ważne było, by wynik utrzymać, a gospodarzom na odrobienie straty pozostawała cała druga połowa. Zaczęli ją energicznie atakując i obrońcy Lecha, szczególnie dobrze grający Bednarek, mieli mnóstwo roboty. Po 7 minutach zakotłowało się pod bramką Lecha. Putnocky dowiódł, że jest dobrym fachowcem broniąc z bliska oddawane strzały. Wspomogli go obrońcy.

Już na początku drugiej połowy boisko opuścił Darko Jevtić, główny kreator ofensywnej gry Lecha, dobry egzekutor stałych fragmentów. Zastąpił go inny ofensywny piłkarz – Radosław Majewski. Bardzo słabo grał w tym meczu Nicki Bille. Często gubił piłkę, źle zagrywał. Pół godziny przed końcem meczu otrzymał jednak tak dobre podanie od Pawłowskiego, że nie mógł go nie wykorzystać. Lech prowadził 2:0 i mógł sobie pozwolić na oddech. Krótko potem nastąpiła druga zmiana w drużynie Lecha. Wszedł na boisko Maciej Gajos, ale nie zastąpił żadnego ze skrzydłowych, czego trzeba się było obawiać, lecz Łukasza Trałkę. Lech w tym momencie uzyskał przewagę, z Podbeskidzia wyraźnie zeszło powietrze.

Lech przejął kontrolę nad meczem, mimo iż Podbeskidzie nie poddawało się i dążyło do zdobycia kontaktowej bramki. Kilka minut przed końcem meczu trener przypomniał sobie, że ma w składzie Kamila Jóźwiaka. Młody gracz zastąpił nie byle kogo, bo Pawłowskiego. Miał jednak niewiele czasu na pokazanie się, na dodatek Nicki Bille zabił ten mecz strzelając trzeciego gola. Wychodząc sam na sam pokonał bramkarza efektowną podcinką.

Podbeskidzie Bielsko-Biała – Lech Poznań 0:3

Bramki: Kędziora (44), Bille (63,86).

Kartki: Menzel – Wilusz.

Podbeskidzie: Lis - Sokołowski (68. Tarnowski), Deja, Menzel, Wawszczyk (68. Magiera) - Kołodziej - Jakubik, Feruga, Chmiel, Sierpina - Demjan (73. Jonkisz).

Lech: Putnocky - Kędziora, Bednarek, Wilusz, Kadar - Trałka (66. Gajos), Tetteh - Makuszewski, Jevtić (59. Majewski), Pawłowski (81. Jóźwiak) - Nicki Bille.