Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Przegrać można nawet z Koroną. Lech tego dokona?

włącz .

Dla Lecha nie ma niczego niemożliwego. Drużyna, która do Kielc powinna jechać jak po swoje, zmierzy się przecież z jedną z najsłabszych w lidze drużyn, wcale nie jest faworytem. Każdy, kto postawi się Lechowi i ma pomysł ma pozbawienie go atutów, ostatnio wygrywa bez kłopotu. Trener i piłkarze zapewniają jednak, że jadą po to, by odwrócić złą passę, nabrać pewności siebie, rozpocząć serię zwycięstw.

Recepta na sukces jest prosta. – Trzeba strzelić bramkę, potem kolejne, wygrać jeden mecz, drugi, zapewnić sobie miejsce w górze tabeli. Dziś każdy jest zdenerwowany naszą sytuacją, także kibice. Musimy jak najszybciej ją odmienić – twierdzi Maciej Makuszewski. Drużyna sama nałożyła na siebie presję, odpowiedzialność za wynik. Sytuacja byłaby inna, gdyby udało się wykorzystać którąś z dobrych sytuacji, pokonać poprzednich przeciwników. – Oby Korona nie ograniczyła się do obrony, lecz starała się być przy piłce. Każdy, kto gra z Lechem, chce sposobem zrobić dobry wynik, ale nas stać na zwycięstwo z każdym – dodaje.

Tylko wciąż kontuzjowany Dawid Kownacki został w Poznaniu. Do autokaru nie wsiedli też Jukub Moder i Maciej Spychała, trenujący od niedawna z pierwszą drużyną zawodnicy z zespołu rezerw. Zainaugurują rozgrywki III ligi, potem znów będą trenować przy Bułgarskiej. Po sobotnim meczu w Kielcach drużyna nie wraca do Poznania, lecz jedzie wprost do Bielska Białej, by we wtorek zagrać w Pucharze Polski z Podbeskidziem. Trener z pewnością wprowadzi zmiany, ale wiele ich będzie, bo nie ma szerokiego składu, a poza tym meczu pucharowego nie wolno odpuścić. Rewanżu nie będzie. Być może w drużynie zadebiutuje Matus Putnockiy, zmiennik Jasmina Buricia.

Trener nie zdradził, czy w Kielcach znów pośle na boisko równocześnie dwóch defensywnych pomocników. Zwraca uwagę, że jednego z nich mógłby zastąpić graczem kreatywnym, ofensywnym, ale to może się zemścić, gdy piłkę będzie miał przeciwnik. Być może któryś z grających na „szóstce” zawodników, będący akurat w słabszej formie, w najbliższym spotkaniu nie zagra.

– Nie interesują mnie problemy Korony. Mówi się o niej, że jest słabsza niż ostatnio, ale polska liga jest bardzo wyrównana. O Śląsku też się mówiło, że ma kłopoty, a pokonać go nie potrafiliśmy. To jest bardzo zły moment na przegrywanie meczów. Jesteśmy na ostatnim miejscu w tabeli, to powoduje napływ czarnych myśli. Trzeba to jak najszybciej odwrócić. Analizowaliśmy grę Korony, ale z pewnością w Kielcach analizowali naszą – mówi trener Jan Urban. Pracując w poprzednich klubach mógł posługiwać się systemem Amisco pozwalającym analizować grę, dostarczającym dane na temat wysiłku wkładanego przez zawodników w mecz. Lech też kiedyś korzystał z tego nowoczesnego narzędzia, ale zrezygnował przez oszczędność.

Pytany podczas konferencji prasowej, czy jeszcze liczy na wzmocnienie drużyny, Jan Urban stwierdził, że możliwe są transfery w obie strony. – Obserwowaliśmy Iona Horę – przyznał. Rumuński bramkostrzelny piłkarz miał zasilić Lecha, jednak w klubie zapadła decyzja, by dać szansę Robakowi i Bille. Napastnik, którego sprowadzenie nie przekraczało możliwości finansowych Lecha, trafił do ligi tureckiej. – Ciągle jeździmy obserwować piłkarzy, co dowodzi, że klub ma pieniądze na zakupy. Być może kogoś jeszcze uda się do Lecha sprowadzić. Kadar jest rozczarowany, że nie udał się jego transfer do Lokomitiwu Moskwa, ale wierzy, że jeszcze latem otrzyma nową ofertę – mówi trener. Arajuuri prawdopodobnie zostanie w Poznaniu do końca roku.