Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Pawłowski pomoże wyjść z kryzysu?

włącz .

Jeżeli nie w sobotę w Kielcach, to we wtorek w Bielsku Białej. Najpóźniej w piątek w meczu przeciwko Cracovii Szymon Pawłowski znajdzie się już w składzie Lecha zdecydowanie zwiększając siłę ofensywną drużyny. Może być pierwszym piłkarzem Kolejorza, którzy w tym sezonie strzeli bramkę. Jego koledzy są zagubieni i kompletnie bezradni. Mówią o konieczności przełamania się.

Szymon miał pecha, bo już w pierwszym meczu nowego sezonu, w Warszawie, naderwał mięsień. Takich urazów nie leczy się krótko. Po kilka tygodniach rozpoczął indywidualne treningi, a od środy uczestniczy w zajęciach z drużyną. Od tego, jak zniesie pełne obciążenia zależy, czy wróci na boisko już w sobotę, czy też będzie musiał jeszcze poczekać. – Początek sezonu jest dla nas zły. Najwyższa pora zdobyć pierwszą bramkę, wygrać pierwszy mecz, a najlepiej złapać taką serię, jak przed rokiem i wygrać z sześć meczów pod rząd – mówi pomocnik Kolejorza. Zła postawa drużyny jest dla niego zaskoczeniem.

Piłkarz zdaje sobie sprawę, jakie są oczekiwania wobec jego osoby. – Po powrocie na boisko pomogę drużynie, ale sam meczu nie wygram. Żaden piłkarz tego nie zrobi. Każdy z nas może dołożyć cegiełkę, ale wszystko zależy od całego zespołu. Jeżeli będę już mógł wrócić na boisko to zrobię, co tylko możliwe, będę grał w piłkę najlepiej, jak tylko mogę. Pomogę drużynie pod względem piłkarskim, pomogę też wznieść się mentalnie – obiecuje piłkarz.

Przed Lechem trzy mecze, które trzeba rozegrać w niespełna tydzień, a personalnie zespół, który miał nawiązać do sukcesów sprzed lat, jest słabszy niż przed letnią przerwą. W tej sytuacji tak klasowi gracze, jak Pawłowski, czy Darko Jevtić, są niezbędni. Problem w tym, że każda kolejna absencja spowodowana urazem lub kartkami znów postawi trenera w trudnej sytuacji. Okienko transferowe zbliża się do końca. Nie słychać, by klub czynił starania o nowych piłkarzy. Wciąż nie można wykluczyć odejścia Kadara Kadara i Arajuuri’ego.