Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Próbują dojść do równowagi

włącz .

Trzy mecze w siedem dni muszą rozegrać piłkarze Lecha, a nastrój w szatni – jak sami przyznają, i czemu trudno się dziwić, najlepszy nie jest. W sobotę wieczorem mają zamiar wygrać pierwszy mecz w nowym sezonie pokonując w Kielcach Koronę. Do Poznania nie wracają, lecz jadą wprost na Śląsk. We wtorek grają w Bielsku-Białej w Pucharze Polski z Podbeskidziem. W piątek goszczą u siebie Cracovię. – Głowy nie spuszczamy. Musimy zacząć wygrywać, i to od razu – zapowiadają. Mają wprawę w wydobywaniu się z otchłani, tak sytuacja to dla nich prawie norma.

– To nie jest tak, że jesteśmy słabi, mamy zły zespół, nie radzimy sobie. Tak przecież nie jest i nie możemy się zachowywać, jakby tak było. Owszem, po nieudanym meczu konieczne są analizy, rozmowy, ale potem trzeba się uśmiechnąć i mocno wziąć się do roboty. Dobry trening rozluźnia atmosferę, każdy myśli o zwycięstwach, one są nam potrzebne. Dodatkowa presja nie jest nam potrzebna, nie możemy jej na siebie nakładać – mówi Szymon Pawłowski.

Sytuacja kadrowa poprawia się. Szymon Pawłowski i Paulus Arajuuri wrócili do treningów z drużyną. Nic już nie dolega Darko Jevticiowi, który pracuje na pełnych obrotach. Indywidualne treningi zaczął Dawid Kownacki. – Po ostatnim meczu byliśmy smutni, ale od poniedziałku koncentrujemy się na meczu z Koroną. Przygotowujemy się na twardą walkę, bo wiemy, jak tamta drużyna gra. To dobry przeciwnik na przełamanie się. Nasz problem to przełożenie na mecz tego, co dobrze nam wychodzi na treningach. Okazje bramkowe sobie tworzymy, nie potrafimy ich wykorzystać. Nie ma innej drogi do poprawy naszej sytuacji niż dobre trenowanie – zapewnia Kibu, asystent trenera Lecha.

Łukasz Trałka twierdzi, że każda porażka jest przykra, ale najbardziej boli ta poniesiona na własnym stadionie. – To, co teraz o nas mówią i piszą to normalna rzecz, trudno się dziwić. Trzeba na to zareagować właściwie. Rok temu mieliśmy taką samą sytuację. Chcemy szybko z niej wyjść. Przed każdym meczem obiecujemy sobie, że będzie inaczej, ale ta liga nie jest przewidywalna, nie możemy sobie założyć, że teraz to na pewno wygramy. Potrzebujemy pewności siebie, a to zdobywa się wynikami. W ten sposób koło się zamyka. Jestem pewny, że gdy wygramy kilka meczów, złapiemy trochę luzu. Nie mogę sobie i kolegom zarzucić woli walki. Brakuje spokoju i pewności siebie w kluczowych momentach. Nie chcę mówić, że wpadliśmy z kryzys. Jest źle, ale wyjdziemy z tego – obiecuje kapitan Lecha.